W Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie miała miejsce inauguracja kampanii społecznej pod hasłem "Fejkoodporni", zorganizowanej przez Centrum Operacyjne MON oraz Akademickie Centrum Komunikacji Strategicznej, działające przy Akademii Sztuki Wojennej.

W spotkaniu uczestniczył prezes PAP Wojciech Surmacz, który podczas dyskusji został zapytany jak rozwój internetu wpłynął na jakość dziennikarstwa. Odpowiadając na to pytanie zwrócił uwagę na rozwój mediów społecznościowych w interenecie.

- To nie są media. Klasyczne media mają redakcje, dziennikarzy, którzy mają imię i nazwisko, są wiarygodni. Można ich zidentyfikować, do nich zadzwonić - zauważył Surmacz. - Nie mówmy o tych platformach "media", bo to nigdy nie były media i nie będą. To są komercyjne przedsięwzięcia, nastawione na zysk i zarabiania pieniędzy. Ale nie na informacji, ale na eskalowaniu emocji, robieniu zamieszania, na clickbaitcie, na wykorzystywaniu naszych informacji. Oni żyją z naszych informacji - dodał prezes PAP.

Ocenił, że to zjawisko ma wpływ na dziennikarstwo. Podał przykład polityków, którzy przekazują informacje przez Twittera i Facebooka. - Nawet przekazując nieprawdziwą informację on uwiarygadnia ją w ten sposób, że jest właśnie w tym miejscu nazywanym przez nas media. On to robi w medium. Gdyby poszedł z tym do telewizji albo do PAP, lub do jakiegoś portalu, to by naraził na odpowiedzialność takie prawdziwe medium, które można by pozwać, domagać się od niego odszkodowania itd. A na Twitterze? Powalczcie z Twitterem - odpowiedział Surmacz. Jednocześnie ocenił, że Facebook w ostatnim czasie zmienił swoją politykę i zaczął "walczyć z dezinformacją".

Mówiąc o PAP podkreślił, że na Agencji ciąży "bardzo duża odpowiedzialność", gdyż odbiorcami PAP są media. - To duża odpowiedzialność, żeby nie powielać nieprawdziwych informacji, choć czasem nam się to zdarza - zaznaczył. - Razem z innymi mediami ogłosiliśmy na przykład śmierć Adama Słodowego, to była nieprawdziwa informacja - przypomniał. Ocenił jednocześnie, że takie sytuacje zdarzają się każdemu. - Nie popełnia błędów ten, co nic nie robi, ale to nie był klasyczny fake news. Nie robiliśmy tego z premedytacją, w celu wprowadzenia w błąd szeroko pojętej opinii publicznej - zapewnił prezes PAP.

- To jest nasza odpowiedzialność. Dokładamy wszelkich starań, żeby przede wszystkim informować naszych klientów jak jest naprawdę. (...) Natomiast mamy do czynienia z bardzo silnym trendem, że plotka, kłamstwo istnieje od zawsze i z tym się zawsze musieliśmy mierzyć. Ta wojna trwa od początku świata i do końca świata będzie trwała. (...) Ale wiem z doświadczenia, że prawda zawsze zwycięża - powiedział Surmacz.