Poseł Solidarnej Polski Norbert Kaczmarczyk, który wczoraj został zdymisjonowany ze stanowiska wiceministra w resorcie rolnictwa, ponownie zabrał głos w swojej sprawie w mediach społecznościowych. W kolejnym opublikowanym oświadczeniu komentuje kulisy swej dymisji.

"Jestem rolnikiem i pochodzę z rolniczej rodziny. Wszystko co mamy zawdzięczamy wyłącznie naszej ciężkiej pracy. Ani ja, ani nikt z moich bliskich nie złamaliśmy prawa. Insynuacje, które ukazały się w mediach, są nieprawdziwe." - pisze na wstępie Kaczmarczyk.

Skala tych publikowanych insynuacji jest w odbiorze posła "niewyobrażalna" i było to "zaplanowane, świadome działanie", mające na celu zniszczenie go jako polityka. Jak ubolewa parlamentarzysta, w wyniku tych działań cierpi zarówno jego rodzina, jak i "środowisko polityczne Zjednoczonej Prawicy". "Z oszczercami spotkam się w sądzie - kancelaria prawna w moim imieniu będzie wytaczać im sprawy." - zapowiada Kaczmarczyk.

"Decyzja o moim odwołaniu nie ma merytorycznego uzasadnienia, to polityczno-medialna intryga. Zapadła w atmosferze nagonki, która dotknęła mnie i moich bliskich w najważniejszym momencie życia, gdy wstąpiłem w związek małżeński." - czytamy dalej we wspomnianym oświadczeniu.

Zdymisjonowany minister przypomina również, że zawsze z determinacją występował przeciw każdemu złemu pomysłowi wymierzonemu w polskich rolników, takiemu jakim była np. „piątka dla zwierząt”. "Głosowałem przeciwko i dziś ponoszę również tego konsekwencje." - przekonuje. Zapowiada jednak: "Utrata rządowego stanowiska nie zawróci mnie z tej drogi. Nadal będę pracował dla dobra polskiego rolnictwa, korzystając z niezwykle cennych doświadczeń, które nabyłem podczas mojej misji w ministerstwie."

W poprzednich oświadczeniach Norbert Kaczmarczyk odnosił się do kolejnych publikowanych w mediach informacji o sobie i swojej rodzinie. We wszystkich twierdził, że ani ono, ani jego rodzina nigdy nie złamali prawa i nie sobie nic do zarzucenia.

Warto jednak odnotować, że medialna burza wokół Kaczmarczyka nie cichnie. Wczoraj portal businessinsider.com.pl zlustrował majątek posła Solidarnej Polski i ogłosił, że "stan konta właśnie odwołanego wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka jest aż sześciokrotnie wyższy niż w momencie, w którym zostawał posłem obecnej kadencji".

Z oświadczeń majątkowych odwołanego wiceministra wynika, że jego deklarowane oszczędności z 35,5 tys. zł przez trzy lata wzrosły do ponad 220 tys. zł. Trudno jednak doszukiwać się w tym sensacji. Oszczędności pochodziły z otrzymywanych diet poselskich, wynagrodzenia posła, pensji za pracę w ministerstwie, oraz należnych dopłat bezpośrednich.