Sobotnie spotkanie w Centrum Kultury w Błaszkach zorganizowało nowo powstałe Stowarzyszenie Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw - Unia Warzywno Ziemniaczana. Zawiązali je rolnicy z gmin Błaszki, Wróblew i Warta, po nieudanych próbach zainteresowania swoją sytuacją resortu rolnictwa i rządu.

17 lutego br. na łódzkich targach Ferma rolnicy z gminy Wróblew pojawili się na debacie poświęconej perspektywom rozwoju polskiego rolnictwa. Opowiedzieli o problemach producentów ziemniaków i warzyw, którzy nie mogą sprzedać swoich płodów ani na rodzimym rynku, ani też ich eksportować. Na ręce wiceminister Ewy Lech i wiceprzewodniczącego sejmowej komisji rolnictwa posła Roberta Telusa złożyli petycję o podjęcie działań, mających na celu ochronę krajowego rynku i interesów rodzimych producentów. Podpisało się pod nią 552 rolników. Jak ubolewali w sobotę autorzy tej petycji, ich apel nie spotkał się z żadnym odzewem.

W tym samym czasie w innych gminach powiatu sieradzkiego rolnicy również zaczęli się organizować. W wyniku zebrania rolników Orzeżynie (gm. Błaszki) zrodziła się inicjatywa powołania do życia stowarzyszenia, które zacznie walczyć o interesy plantatorów. Rolnicy z gmin powiatu sieradzkiego zaczęli się łączyć i organizować komitety protestacyjne. Na sobotnim spotkaniu w Błaszkach zjawili się również rolnicy z powiatu łęczyckiego i poddębickiego w woj. łódzkim, ale także producenci ziemniaków z powiatu ostrowskiego w Wielkopolsce. Większość obecnych złożyła akces do powstałego stowarzyszenia i zapowiadała udział w środowych protestach.

Na spotkaniu w Błaszkach rolnicy skarżyli się na niemożność zbycia swoich warzyw, które wciąż zalegają w chłodniach, podczas gdy sklepowe półki zalewają warzywa importowane również spoza krajów UE, w tym z Ukrainy, gdzie bardziej opłacalna produkcja warzyw wypierać zaczyna uprawy zbóż. Jak argumentowali, działające na polskim rynku przetwórnie i sieci handlowe nie chcą zawierać kontraktów z polskimi producentami. Rynek zalewają sprowadzane ziemniaki i warzywa, które nierzadko są na miejscu przepakowywane przez importerów i zbywane jako produkty polskie. Ceny skupu są rażąco niskie, tymczasem konsumenci w marketach i na rynkach muszą płacić za warzywa nawet siedmiokrotność kwoty, jaką dostaje producent.

Rolnicy spod Sieradza domagają się natychmiastowego ograniczenia importu ziemniaków i warzyw do Polski, zaostrzenia kontroli fitosanitarnych importowanych produktów rolnych, oraz wprowadzenia niezapowiedzianych kontroli w polskich firmach, które zajmują się obrotem produktami rolnymi. Rolnikom chodzi szczególnie o podmioty pośredniczące w sprzedaży ziemniaków i warzyw. Sugerują więc, iż odpowiednie służby winny dokładnie weryfikować umowy dotyczące obrotu produktami rolnymi i sposób ich realizacji.
Rolnicy wzywają również do dokonania analizy i ustalenia przyczyny wysokiej dysproporcji, jaka występuje pomiędzy ceną ziemniaków i warzyw w skupie, w stosunku do cen w marketach. Domagają się także kontrolowania jakości importowanych ziemniaków i warzyw, oraz wprowadzenia jasnych procedur w celu wyeliminowania z obrotu płodów o złej jakości, które nie spełniają norm. Osiągnięciu tego celu służyć mają wzmożone kontrole fitosanitarne prowadzone przez odpowiednie służby, jak Straż Graniczna, Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Inspekcja Transportu Drogowego. Podczas zapowiadanych protestów producenci domagać się będą również od rządu działań, które zaowocują uwolnieniem polskich ziemniaków z ograniczeń eksportowych i otworzą nowe rynki, w tym rynki wschodnie, dla polskich warzyw. Plantatorzy żądają również wstrzymania subwencji przeznaczonych na promocję polskich ziemniaków i warzyw, gdyż ich zdaniem są one marnotrawione przez organizacje, które nie potrafią dbać o interesy polskich rolników. Wśród postulatów pojawiły się również żądania wyrównania dopłat do poziomu uzyskiwanego przez farmerów na zachodzie Europy, oraz dymisji obecnego ministra rolnictwa.

Lider stowarzyszenia Unia Warzywno Ziemniaczana, Michał Kołodziejczak przyznał, że przed kilkoma dniami został usunięty z szeregów PiS za publiczną krytykę resortu rolnictwa. Zaznacza jednak, że działania rolników mają całkowicie apolityczny charakter. W najbliższą środę stowarzyszenie zamierza zorganizować trzy protesty. O godz. 10 zablokują na przejściach dla pieszych drogi krajowe we Wróblewie, Błaszkach i w Warcie. Organizatorzy zastrzegają, że protesty są legalne, co potwierdził obecny na zebraniu burmistrz Błaszek Karol Rajewski. Władze gminy mają przyłączyć się do protestujących.