Przed zakładami "Kampol - Fruit" w Rykach zakończył się właśnie protest rolników - dotychczasowych dostawców owoców i warzyw, którzy domagają się zwrotu należności za odstawione do zakładu produkty.

Rolnicy sprzeciwiają się bandyckiej w ich opinii formie restrukturyzacji zadłużonej firmy. Zaproponowany im układ przewiduje bowiem umorzenie połowy należności, zaś wypłata reszty następować miałaby z poslizgiem i to w ratach rozłożonych nawet na 3 lata.

W przypadku banków i podmiotów instytucjonalnych ten sam układ przewiduje tymczasem spłatę całości zadłużenia i to z należnymi procentami. Restrukturyzacja prowadzona jest jednak w taki sposób, że to właśnie najwięksi wierzyciele (banki i instytucje) zdecydują o przyjęciu kładu ponad głowami rolników. Dostawcy nie zgadzają się na to, bo okazuje się, że jedynie oni poniosą straty i za ich pieniądze ma być ratowana zadłużona spółka.

Dla pokrzywdzonych rolników jest to umowa nie do przyjęcia. Jak argumentują, nie dość że zostają okradani w biały dzień z połowy pieniędzy, to inflacja pochłonie resztę pieniędzy. Dla wielu rolników pieniądze za odstawione owoce lub warzywa to środki niezbędne dla utrzymania produkcji i dalszego funkcjonowania gospodarstw. Rolnicy obawiają się, że restrukturyzacja opóźnia jedynie nieuchronną upadłość firmy i posłuży za zasłonę dymną dla wyprowadzenia ze spółki środków.

 Jak informuje Ireneusz Janczak, jeden z poszkodowanych dostawców, dzisiejszy protestu miał przede wszystkim nagłośnić sprawę. Rolnicy nie blokowali pracy zakładu w Rykach, bo jego właściciel wstrzymał w poniedziałek produkcję, wiedząc o planowanej akcji.