Protest rozpoczął się o godz. 9.30  na ul. Nowy Świat przed siedzibą Polskiego Związku Łowieckiego. Rolnicy wyłożyli na ulicę bele siana, przykuli się do nich, rozrzucili kostki słomy i rozłożyli brony. Do zgromadzonych przemawiał lider AGROunii.

Protestujący domagają się skutecznych działań w likwidacji populacji dzików, które przyczyniają się do szerzenia się afrykańskiego pomoru świń na terenie kraju, chcą też pozwoleń na przeprowadzenie polowań na własnych gruntach, ograniczania szkód łowieckich i adekwatnej rekompensaty finansowej za poniesione straty, ale i stworzenia nadzoru nad Polskim Związkiem Łowieckim. - Szykujemy się do dużo większej mobilizacji. Minister Rolnictwa nie może mówić, że nie ma wpływu na Związek Łowiecki. Rozwiązali Ministerstwo Środowiska, by powiedzieć, że nie ma problemu – mówił Kołodziejczak na profilu społecznościowym AGROunii.

Pikietę rozpędziła policja, kilkadziesiąt osób zostało zatrzymanych w radiowozach zostali wylegitymowani, a ich dane spisane.

Rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak poinformował PAP, że policjanci byli zmuszeni użyć siły. - Policjanci apelowali do protestujących o zachowanie zgodne z prawem. Pomimo tego sytuacja nie uległa zmianie, w związku z czym zgromadzenie zostało rozwiązane przez policjantów przy użyciu siły - powiedział.

Jak podał rzecznik KSP, w tej chwili przywracany jest ruch na Nowym Świecie i prowadzone są czynności z osobami, które nie opuściły miejsca zgromadzenia po jego rozwiązaniu przez policję oraz zaśmiecaniem ulicy.

Protestujący mieli transparenty z hasłami: "Oddajcie pieniądze za szkody łowieckie"; "Wybierajcie: rolnicy czy dziki, żywność czy zabawa"; "Zabić dzika nie rolnika"; wywiesili też banery AGROunii i Polskiego Związku Rolników.