- W miastach nie brakuje domów opieki, w przeciwieństwie do wsi, gdzie mieszka prawie 30% ludności Polski. Przecież ludzie wszędzie są tak samo samotni - w ten sposób tłumaczy nam powód stworzenia domu spokojnej starości jego założyciel - ksiądz Jan Mikos, który w tym roku skończył 87 lat. Trzeba przyznać, że życie na pierwszy rzut oka płynie tu dużo wolniej niż gdziekolwiek indziej i to wcale nie dlatego, że jesteśmy pośród starszych osób. Takie wrażenie stwarza otaczająca przyroda - Żyjemy zgodnie z rytmem życia wsi, bo większość mieszkańców to rolnicy - opowiada nam ksiądz. 26 lat temu z pomocą życzliwych osób wykupił dawne gospodarstwo i rozpoczął jego odnawianie. Ta rozbudowa trwa do dziś, bo jak to na wsi - zawsze jest coś do poprawienia - przyznaje bohater naszego reportażu.

Nowy Skoszyn to wspaniałe miejsce na ziemi - mówi tak każdy mieszkaniec, na którego tu natrafiamy i nie mamy powodu by w to wątpić. Argumentów na obronę tej tezy jest sporo... ot choćby jego położenie. Schronisko znajduje się na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego, u podnóża Góry Skoszyńskiej i Szczytniaka w Paśmie Jeleniowskim Gór Świętokrzyskich.

Choć nikt tu nie jest do niczego namawiany, to każdy pensjonariusz ma wypełniony po brzegi grafik. Na 15 hektarach każdy znajduje coś dla siebie. Jest piękny ogród, kuźnia, gołębnik, a także obora- wszędzie nieustanny ruch. Najwyraźniej żaden z 30 pensjonariuszy nie lubi nudy. Poza tym mają swoich towarzyszy, najlepszych terapeutów, towarzyszą im czworonogi, które wprawiają wszystkich w jeszcze lepszy nastrój.

Najmłodszymi pensjonariuszami to 60-parolatkowie, najstarsi są po 90-tce. Każdy stara się tu odnaleźć swoje miejsce. Jedni przygotowują przetwory na zimę, inni odpowiedzialni są za ciasta, a jeszcze inni za codzienne obiady. - Nie muszę i nie chcę niczego tu od ludzi egzekwować, czy broń Boże wymagać. Wie pan dlaczego? Wszyscy chcą czuć się po prostu potrzebni - przyznaje ksiądz Jan Mikos i dodaje przy tym - żeby mieć co jeść, musimy hodować kury, króliki, uprawiać ogród. Najwięcej jemy kartofli i kapusty. Rocznie idzie nam ok. 400 kg kapusty. Proste, zdrowe i ekologiczne jedzenie.

Nie ukrywa przy tym, że żyje im się bardzo skromnie, coraz skromniej... - Byłoby nam łatwiej, gdybyśmy otrzymywali pomoc choćby z Banku Żywności. Większość z nas się na nią nie kwalifikuje. Od 3 lat obowiązują bezduszne przepisy. Każdej osobie, której dochód przekracza 950 złotych pomoc się nie należy. Ja mam z dodatkiem opiekuńczym 960 złotych, to przecież jest nie fair - wzrusza bezradnie ramionami ksiądz.

W przeciwieństwie do większości takich miejsc, na ten dom spokojnej starości każdy może sobie pozwolić. Choć dom prowadzony jest przez Stowarzyszenie św. Brata Alberta, to kluczem do przyjęcia wcale nie jest tu wiara ani tym bardziej zasobność portfela. Odpłatność za pobyt w Domu Opieki to 75% renty lub emerytury, bez względu na to, ile ona wynosi.
- Pomagamy ludziom niezaradnym życiowo bądź osobom, których rodziny zapomniały co znaczą słowa „ojciec, matka"- przyznaje ksiądz.

Czym jeszcze różni się to miejsce od choćby domu starości znajdującego się w mieście? - Bardzo mi zależy, żeby pan o tym napisał. Słyszałem to od niejednego pensjonariusza w mieście. Mieszkańcy wsi są w miastach dyskryminowani, usłyszą raz albo drugi "ty wieśniaku" i się zamykają w sobie. Nie polecam takich miejsc mieszkańcom wsi.

Choć ośrodek w żaden sposób nie jest reklamowany, to codziennie odbiera się tu po 2-3 telefony z prośbą o pomoc. W większości ksiądz musi odmawiać, brakuje osób, które mogłyby się zajmować osobami starszymi, poza tym potrzebna jest także pomoc finansowa.

Dlatego apelujemy. Każdy z nas może pomóc, suma nie jest tu najważniejsza, bo jak powtarza ks Mikos "Nie ma małych ofiar. Nawet z pomnożonego grosika mogą powstać wielkie dzieła".

Dom Opieki Św. Brata Alberta"Nasze Gospodarstwo"

Nowy Skoszyn 65
27-425 Waśniów
konto bankowe: 79 8507 0004 2008 8000 0710 0001