Protest organizuje NSZZ RI Solidarność, ale swój udział zadeklarowała już też m.in. Samoobrona, Ojczyzna, Izby Rolnicze oraz związki rolnicze z państw przyfrontowych.

Jak poinformował Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ RI Solidarność, rolnicy w Brukseli będą domagać się większego wsparcia dla gospodarstw, które nie mają gdzie sprzedać swojego zboża. 

- Chcemy być traktowani na równi z rolnikami z innych państw członkowskich. Dziś wszystkie kraje przyfrontowe, w tym Polska, są traktowane marginalnie. Tego wsparcia jest niewiele. A rolnicy w Polsce mają coraz większe problemy z płynnością finansową, ze sprzedażą zboża (ceny bardzo niskie), nie ma wsparcia odnośnie kredytów - wymieniał na konferencji prasowej zorganizowanej pod siedzibą przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie Tomasz Obszański.

W jego opinii rząd nie realizuje tego, co zapowiada, jeśli chodzi o pomoc rolnikom. 

- Będziemy się domagać długoterminowych programów wsparcia dla rolników z krajów przyfrontowych, ponieważ wsparcie, które oferuje nam UE w postaci dwóch transz funduszy po 100 mln euro na pięć państw przyfrontowych jest niewystarczające. To nie odpowiada kwotom, które potrzebujemy dzisiaj - stwierdził Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ RI Solidarność.

Jak dodał, rolnicy będą też protestować przeciwko sprowadzaniu zboża rosyjskiego na teren UE, a także zabiegać o zbadanie rosyjskich wpływów na wszystkie decyzje UE związane ze wspólnotową polityką rolną, jak również o ukierunkowanie wsparcia unijnego na rynki lokalne krajów przyfrontowych.

- Ciężar i odpowiedzialność za pomoc Ukrainie nie może polegać tylko na krajach przyfrontowych, ale cała UE musi wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności i pomocy Ukrainie - dodał też Wawrzyniak.

Europa musi być solidarna

Zdaniem Łukasza Zbonikowskiego, sekretarza Rady Krajowej NSZZ RI Solidarność, Europa nie zauważa problemu, który zaistniał (tj. nadmierny import zbóż z Ukrainy - dop. redakcji), albo nie chce go zauważyć.  

- Wygląda na to, że w Europie nie ma solidarności europejskiej. Wiele państw starej Unii zwietrzyło na tym po prostu dobry interes i korzystne zakupy. Nie rozumie, że wiele państw graniczących z wojną ma straszne kłopoty, że jesteśmy zapchani tańszym i niezbadanym zbożem, że ta gospodarka runie. Żądamy solidarności europejskiej. Zauważenia, że z uwagi na położenie geograficzne jesteśmy pokrzywdzeni. Liczymy też na opamiętanie się polityków brukselskich i zrezygnowanie z "zielonych" eksperymentów, które nam fundują, a które tylko podnoszą koszty gospodarowania europejskiego rolnika. Przez to rolnicy europejscy nie będą mogli konkurować z innymi kontynentami - stwierdził Łukasz Zbonikowski.

Dodał, że z niepokojem oczekuje kolejnych komunikatów o przedłużaniu wolnego handlu z Ukrainą, która nie spełnia żadnych norm unijnych. 

- Musi być presja z naszej strony, że nie godzimy się na to - zaznaczył Zbonikowski w czasie konferencji prasowej.

Obecny na konferencji Marek Duszyński, przewodniczący ZZR Samoobrona zaapelował do rządu o wsparcie w zakresie obniżenia kosztów produkcji rolniczej, by polski rolnik był bardziej konkurencyjny wobec np. ukraińskiego.

Adrian Wawrzyniak zwrócił w czasie konferencji uwagę na jeszcze jeden aspekt - rolnicy nie zgadzają się z decyzją UE, która - mimo wydanego zakazu importu zboża do pięciu państw przyfrontowych - de facto umożliwia firmom, które mają podpisane wieloletnie kontrakty na zboże niezakłóconą kontynuację tego importu.

Dodał, że związek ma zamiar zwrócić się do polskich europarlamentarzystów z prośbą o dofinansowanie w formie opłaty za przejazd i nocleg w Brukseli dla protestujących rolników.

- Uważamy, że jeśli oni nas reprezentują w europarlamencie, mają fundusze na przejazdy obywateli polskich to powinni też stanąć w obronie rolników i zafundować im np. autokary. To jest polska racja stanu - stwierdził Wawrzyniak.

Ukraina w końcu wejdzie do UE, i co potem?

- Żądamy też - dodał na koniec konferencji Łukasz Zbonikowski - aby już dziś myślano, jak na przyszlość ułożyć stosunki gospodarcze rolników europejskich z ukraińskimi, bo nieuchronnie Ukraina wejdzie kiedyś do UE. - Europa musi być na to przygotowana, jeżeli nastąpi "tępe" otwarcie granicy, zniszczy to europejskie rolnictwo - podkreślił Zbonikowski.

W jego ocenie nikt dziś nie opracowuje planu, jak zabezpieczyć europejskich, w tym polskich rolników na tę okoliczność.