Jednocześnie wysocy urzędnicy różnych organizacji międzynarodowych mówią, że świat nie może obejść się bez ukraińskiego zboża i będzie masowy głód. Powiedz, rób co chcesz, najlepiej poddać się Putinowi, ale zboże musi wejść na światowy rynek! Nie chcesz, żeby miliony ludzi umarły z głodu...

Jeśli myślicie, że ukraiński rolnik nie współczuje dzieciom w tych krajach Azji i Afryki, które są zagrożone głodem, to znowu się mylicie. Dla ludzi, którzy przeżyli trzy klęski głodu (w latach 1921, 1933 i 1947) świętym obowiązkiem jest nakarmić głodnych. A jeśli trzeba, ukraiński rolnik, jak na pewno polski, wyśle ​​głodnym dzieciom swoje zboże nawet za darmo.

Ale jednocześnie ukraiński rolnik nie rozumie: dlaczego miałby rezygnować z zboża i poddać się łasce najeźdźców, podczas gdy całkiem zamożne kraje spokojnie kupują ropę i gaz od krwawego maniaka, płacąc średnio po 1 mld dol. dzień? Dlaczego wiele europejskich firm na haczyk lub na oszusta nadal działa w Rosji? A dlaczego w zniszczonych rosyjskich dronach znajdujemy zupełnie nowe niemieckie i francuskie części zamienne?

Swoją drogą w tym zakresie jeszcze raz dziękuję Polsce, która przekazała nam znaczną część sprzętu wojskowego i amunicji. Polska jest jednym z niewielu krajów na świecie, gdzie naprawdę oceniają sytuację i rozumieją, że jeśli Ukraina się podda, to maniak zrobi z Europą, co chce.

Wróćmy jednak do rolnictwa. Mógłbym napisać wiele żałosnych słów o tym, jak ciężkie jest teraz życie ukraińskiego rolnika, ale tego nie zrobię. Tak, nie ma możliwości normalnego sprzedawania zboża i nie ma pieniędzy na intensywną uprawę roślin. Tak, wychodzi najlepiej, jak potrafi i nie wie, jak będzie jutro. Ale jestem pewien, że się nie podda.

Teraz na całej Ukrainie słychać silniki kombajnów. Rolnicy młócą pszenicę, jęczmień i rzepak. Wkrótce ruszy słonecznik, a następnie kukurydza i soja. I choć nawet teoretycznie na Ukrainie nie ma wystarczającej pojemności elewatora, by przechować całe ziarno tegorocznego zbioru plus kilka milionów ton resztek z zeszłego roku, to wiem, że nasi rolnicy znajdą to miejsce.

Codziennie rozmawiam z naszymi rolnikami i zdałem sobie sprawę, że wszystko jest używane: stare magazyny, dawne gospodarstwa hodowlane, wyczyszczone i zdezynfekowane, magazyny tymczasowe i cokolwiek. I choć cena gazu ziemnego nieustannie bije rekordy, nasi ludzie również rozwiązują ten problem, pilnie instalując generatory ciepła na drewnie i słomie w celu wysuszenia ziarna.

Wielu zakłada małe olejarnie, młyny i młynki oraz świnie, wymyślając nowe sposoby wykorzystania przynajmniej części ziarna. I myślę, że im się uda. Ten bezprecedensowy kryzys pozwoli wielu ukraińskim rolnikom na świeże spojrzenie na rozwój ich biznesu. I będą działać bez względu na wszystko.

Kiedy rozmawiam z rolnikami, prawie każdy z nich mówi, że jeśli do końca września nie otworzy eksportu zbóż morskich, to nie będą siać pszenicy ozimej lub zasieją ją na kilkukrotnie mniejszej powierzchni. Po co to robić, skoro w spichlerzach i tak będzie ponad 20 milionów ton pszenicy. W końcu musisz najpierw sprzedać to, co już zostało zebrane.

Teoretycznie zboże można oczywiście sprzedawać na rynku krajowym. Ale robią to prawdziwi rabusie, którzy wykorzystując trudną sytuację rolników oferują trzykrotnie niższą cenę - dosłownie 2000-3000 hrywien za 1 tonę. Niektórzy ludzie są zmuszeni sprzedawać zboże, aby spłacić długi, ale większość rolników nie zamierza wzbogacić tych oszustów, ryzykując bankructwo. W końcu, jeśli rozdasz 1000 ton zboża ze zniżką 200 USD za 1 tonę, stracisz 200 000 USD. Oznacza to, że nie będziesz mógł kontynuować pracy.

A jeśli sytuacja nie zostanie rozwiązana do marca, prawie nikt nie będzie siał kukurydzy, a mniej słonecznika zostanie posiany. Widziałem prognozy, że w przyszłym roku do 30% zasianych obszarów na Ukrainie może pozostać nieobsianych. Nie zdziwiłbym się, gdyby ta liczba wzrosła do 40-50%.

Znowu jestem pewien, że większość naszych rolników to przetrwa i będzie w stanie utrzymać swój biznes, a także zaspokoić potrzeby swoich pracowników. Ale żaden z nich nie będzie krzyczał o konieczności poddania się i zapewnienia eksportu zboża za wszelką cenę, na co liczą najeźdźcy. To nie tylko wojna, ale bitwa o przetrwanie całego narodu.

A w tej chwili klucze do rozwiązania tego problemu znajdują się na Zachodzie. Jeśli rangaJeśli urzędnicy z organizacji międzynarodowych nadal będą przymykać oczy na to, jak kradnie się nasze zboże i metal, jak rabuje się i zabija ludzi, to wkrótce na świecie nadejdzie głód. Agresorowi wolno szantażować cały świat zbożem i gazem ziemnym, a to tylko go wzmacnia. Jednocześnie Rosja ma wiele wewnętrznych problemów gospodarczych. A gdyby cywilizowany świat całkowicie zerwał z nim kontakty gospodarcze, to za kilka miesięcy agresor pękłby jak bańka mydlana.

Powtarzam, że choć z zewnątrz może się wydawać, że wszystko na Ukrainie zostało zniszczone przez dziesięciolecia, to wszyscy to przeżyjemy. Ukraińcy, w tym rolnicy, nauczyli się żyć w warunkach wojny, wspieramy się nawzajem i jak pszczoły w ulu odbudowujemy zniszczenie. Tak, teraz jest bardzo trudno, ale zachęcam Polaków, aby się nie bali i byli gotowi na wszystko. Raszyści na swoich forach wojskowych krzyczą z całą mocą, że następnym celem po Ukrainie jest Polska. Ale nie mam wątpliwości, że jeśli wszystkie rozważne kraje świata nadal będą pomagać Ukrainie, to wróg zostanie pokonany i już nigdy nie będzie mógł zagrozić pokojowym sąsiadom.