Sadownicy protestowali dziś pod sklepem sieci Biedronka w Warszawie. Wskazywali na patologie w handlu jabłkami, które niszczą polskie gospodarstwa sadownicze.

- Konsumenci w Polsce mają do czynienia z rewelacyjnym produktem, który tak naprawdę kupują po najniższych cenach na świecie. Często za tą niską ceną na półce sklepowej kryją się dramaty, tysięcy polskich rodzin sadowniczych, które sprzedają ten produkt poniżej złotówki, za złotówkę za kilogram, a włożyli w jego wyprodukowanie 2 zł/kg. To oznacza, że te gospodarstwa bankrutują. Tu nie ma winy producentów, konsumentów. Tu jest wina systemu, który został stworzony. System pozwala dominować sieciom handlowym, na tym rynku. Dochodzi do drastycznych załamań cenowych, wśród dostawców. Sadownik otrzymuje nierzadko mniej niż 1/4 ceny, za którą konsument kupuje jabłka. To jest sytuacja patologiczna, niezgodna z prawem. Dochodzi do wykorzystywania pozycji monopolistycznej na rynku, do osiągania nadmiernych korzyści. Nazywamy to łobuzerką w handlu jabłkami. To jest takie hasło, które przemawia do ludzi. Mówimy dzisiaj stop łobuzerce w handlu jabłkami. Nie możemy dłużej pozwolić na to, aby tak karygodne praktyki miały miejsce. Pojawia się pytanie - gdzie jest państwo w tym zakresie. Dlaczego dopuszczane są tego typu praktyki? Dlaczego UOKiK nie reaguje albo reaguje z opóźnieniem, albo jest nieskuteczny w swojej reakcji? Będziemy to piętnować - mówi Mirosław Maliszewski prezes Związku Sadowników RP.