Wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Koalicja Polska-PSL nie wykluczył możliwości wspólnych list wyborczych z Polską 2050 Szymona Hołowni.

Jeśli chodzi Polskę 2050, to w sprawach gospodarczych uważam, że możemy się dogadać i możemy także tworzyć wspólny blok wyborczy - powiedział.

Sawicki zaznaczył, że z ewentualnego wspólnego programu wyborczego obu partii należałoby wyłączyć kwestie światopoglądowe, a pozostawić w nim sprawy gospodarcze, społeczne czy oświatowe.

- Nie oczekuję, że część polityków Szymona Hołowni zrezygnuje ze swojego światopoglądu daleko w lewo, a mnie przekonają do tego, że mam razem z nimi te same idee wyznawać. W sprawach światopoglądowych w PSL-u jest wolność i swoboda w podejmowaniu decyzji i głosowaniu posłów - zaznaczył.

Na pytanie o głosowanie przez posłów Polski 2050 za odrzuceniem nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym odpowiedział, że był to sposób Szymona Hołowni na "odróżnienie się od opozycji". "Ja mu się kompletnie nie dziwię" - dodał.

Sawicki zapytany o możliwy wspólny start z Agrounią ocenił, że nie byłoby to niczym złym, gdyż oba ugrupowania funkcjonują w podobnym środowisku. Zaznaczył, że PSL jest otwarte na taką możliwość, jednak "nikt nikogo nie będzie na siłę zapraszał do wspólnego kandydowania". "Ze względu na ich zainteresowania, chociażby kwestiami ekonomicznymi obszarów wiejskich, jest nam z nimi po drodze" - powiedział.

My otwarcie mówimy o tym, że w środku sceny politycznej potrzebna jest centroprawica, którą szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz buduje od 2019 roku, od powstania Koalicji Polskiej. Jest Unia Europejskich Demokratów, są konserwatyści Marka Biernackiego, teraz mamy jeszcze nowe ugrupowanie TAK! Dla Polski, więc mamy szansę wokół tych środowisk budować swoją pozycję - zaznaczył.

Pytany o trwające od miesięcy dyskusje na temat stworzenia przez opozycję jednej wspólnej listy do wyborów stwierdził, że "każdy chce pozycjonować własną siłę polityczną", a czas na informowanie o możliwych konfiguracjach startu będzie w czasie ogłaszania rozpoczęcia kampanii wyborczej.

- Dziś są tacy publicyści i niektórzy politycy, którzy uważają, że na dziesięć miesięcy przed wyborami należy zagonić opozycję do jednej zagrody, żeby wszystkie środowiska polityczne zrezygnowały ze swoich ambicji i zdały się podporządkować jednemu federalnemu zarządowi. To jest utopia - powiedział Sawicki.