• Pryskana przez nas kukurydza była genetycznie modyfikowana i miała gen odporności na glifosat.
  • Górny limit prędkości wiatru przy wykonywaniu oprysków to 15 mil/h, jednak niewielu farmerów się nim przejmuje.
  • Ceny usług Nicka, w porównaniu do cen w Polsce, nie są wysokie.

Nick i Katy Slough, do których trafiłam w ramach wymiany młodych rolników, oprócz prowadzenia sklepu ze środkami ochrony roślin, nawozami i paliwem, wykonują także usługowe pryskanie.

Kukurydza GMO z odpornością na glifosat

Pole, które mieliśmy za zadanie opryskać, miało kształt koła i powierzchnię 120 akrów, czyli ok. 50 ha. Bez nawigacji i systemów naprowadzających wykonanie zabiegu byłoby niezwykle trudne, bowiem operator porusza się głównie po łuku, a na tutejszych plantacjach nie ma czegoś takiego, jak ścieżki technologiczne. Jedyną poważną przeszkodą, jaką napotkaliśmy w ciągu pracy, był piwot, czyli maszyna do sztucznego nawadniania - pod koniec pracy koniecznie trzeba było ją przesunąć (na szczęście komputerowo), by dokończyć pryskanie w miejscach, które zasłaniała.

Pryskana przez nas kukurydza była genetycznie modyfikowana i cechowała się opornością na glifosat, dzięki czemu możliwe jest zwalczanie uciążliwych chwastów powschodowo. Na Wysokich Równinach temperatury w ciągu dnia dochodzą do niemal 40 st. C i prawie przez cały dzień wieją porywiste wiatry, które bardzo utrudniają wykonywanie zabiegów ochrony chemicznej. Z tego względu, na dobrą sprawę, zabiegi można wykonywać w nocy lub o świcie. Górny limit prędkości wiatru to 15 mil/h, jednak biorąc pod uwagę wielkość pól, daleką odległość od ludzkich osad i niskie zagęszczenie ludności niewielu farmerów się nimi przejmuje. Sprawa zaczyna być poważna dopiero w przypadku, gdy dojdzie do uszkodzenia jakiejś plantacji w wyniku znoszenia cieczy roboczej i sprawa ma finał w sądzie. Jest to powszechne wśród plantatorów bawełny, której zdecydowana większość odmian jest modyfikowana genetycznie, a najbardziej popularne są te odporne albo na dikambę, albo na glifosat. Jeśli obydwie odmiany uprawiane są na sąsiednich działkach wówczas nietrudno o uszkodzenie. Niezbędne jest wtedy wykonanie ekspertyzy, która wykazałaby, z którego kierunku wiał wiatr oraz z jaką prędkością. Z kolei data, czas i miejsce pryskania zapisane są w komputerze pokładowym, co ułatwia weryfikację ewentualnych zniszczeń.

Usługi w Teksasie - jaki koszt?

Nick za swoje usługi opryskiwaczem samojezdnym marki John Deere R4030 o szerokości belki 120 stóp, czyli 36 m, inkasuje... 6$ za akr, czyli 15$ za ha i jak sam mówi, jest jednym z najdroższych usługodawców w okolicy. Maszyna została zakupiona w 2014 roku za kwotę ok. 300 tys. dolarów, co wydaje mi się, nawet po przeliczeniu wartości dolara względem złotówki, niższą ceną niż u polskiego dealera za podobny sprzęt w analogicznym okresie. Uważam także, że cena usługi, biorąc pod uwagę jakość opryskiwacza i jego wyposażenie w rozwiązania rolnictwa precyzyjnego, jest nie wygórowana.

Nick dojeżdża na pole tirem zaopatrzonym w lawetę, na której przewozi swój opryskiwacz. Na lawecie znajduje się także zbiornik na wodę o pojemności 12 tys. litrów oraz gotowe do wlania do zbiornika mieszaniny herbicydowe.