• Niekorzystny rozkład, małe ilości opadów deszczu oraz wysokie temperatury uniemożliwiają rozpuszczenie się w glebie nawozów granulowanych.
  • Do nawożenia w Teksasie wcale nie używa się rozsiewacza do nawozów... a deszczowni.
  • Farmerzy w Stanach rzadko używają nawozów mikroelementowych, przez co rośliny wykazują objawy niedoborów wielu składników pokarmowych.

Na Wysokich Równinach, gdzie przebywałam na wymianie młodych rolników, pada raptem ok. 300 mm deszczu na m kw. w ciągu roku.

To stanowczo zbyt mało by mogło cokolwiek, poza rodzimymi gatunkami traw, urosnąć, a także zbyt mało, by nawozy granulowane mogły się rozpuścić i przemieścić do strefy włośnikowej korzeni.

Makroskładniki wprost pod korzenie roślin

Jak już wielokrotnie wspominałam w swoich relacjach z pobytu na wymianie młodych rolników w Teksasie - rolnictwo w tej części Stanów Zjednoczonych bez nawadniania głębinowego nie istnieje. Niemal każde pole produkcyjne, jeśli oczywiście znajduje się pod nim warstwa wodonośna, jest nawadniane.

Woda głębinowa pobierana jest z głębokości od 100 do 400 m, a następnie pompowana pompami spalinowymi lub elektrycznymi do deszczowni. W ciągu minuty przez deszczownię, zwaną także przez okolicznych mieszkańców piwotem, przepływa ok. 5 tys. litrów wody - ustawienia można modyfikować w zależności od rodzaju uprawy czy rozkładu opadów.

Trzeba przyznać, że deszczownia to urządzenie bardzo uniwersalne, które służy w Stanach nie tylko do nawadniania. Jej wykorzystanie jest wszechstronne - od odchwaszczania plantacji przez podlanie gleby wodą z mieszaniną herbicydów doglebowych po podanie nawozów NPK wprost pod rośliny.

W tym celu w ,,sercu" każdego ,,piwota" znajduje się beczka przeznaczona jako zbiornik na wysoko skoncentrowane mieszaniny nawozów azotowo-fosforowo-potasowych. Te z kolei są rozcieńczane i podawane w odpowiednich ilościach wraz z wodą roślinom. 

Nie jakość się liczy, a ilość

Cały czas trzeba mieć na uwadze, że w Ameryce nie liczy się jakość, lecz ilość, wobec czego niektórzy farmerzy, tnąc koszty uprawy, ograniczają nawożenie jedynie do podania azotu. Chodząc po polach (ale ostrożnie, bo w tym rejonie występują jadowite grzechotniki) bardzo łatwo jest znaleźć plantacje, które wręcz głodują z powodu niedoborów mikroelementów, takich jak np. cynk.

Przykład roślin kukurydzy cierpiących z powodu niedoborów składników pokarmowych, fot. HJ
Przykład roślin kukurydzy cierpiących z powodu niedoborów składników pokarmowych, fot. HJ