PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Malezja: w wyniku pandemii zmienia się kultura jedzenia durianów

Malezja: w wyniku pandemii zmienia się kultura jedzenia durianów durian, fot. Shutterstock

Autor: PAP

Dodano: 08-06-2020 07:57

Tagi:

W Malezji zaczyna się sezon na duriany, owoce o charakterystycznym zapachu określanym często jako nieprzyjemny. Pandemia zmusza jednak ich wielbicieli do rezygnacji z tradycyjnej kultury ich jedzenia, a sprzedawców – do szukania nowych sposobów dotarcia do klientów.



Kolczasty na zewnątrz, w środku ma żółty miąższ o kremowo-maślanej konsystencji. Z powodu silnego i charakterystycznego zapachu jest zakazany w biurach i komunikacji publicznej. Durian pochodzi prawdopodobnie z Borneo i Sumatry, skąd został przewieziony na Półwysep Malajski i do Tajlandii, a stamtąd do innych części Azji Południowo-Wschodniej.

W Malezji rocznie produkuje się ponad 300 tys. ton tych owoców - zdecydowaną większość na eksport. Ale trwająca pandemia sprawia, że w tym roku miejscowi producenci zabiegają głównie o malezyjskich klientów.

Simon Hun, właściciel ulicznej restauracji w George Town, stolicy stanu Penang, wypełnił ją kolczastymi owocami, a na stoliku ustawił pojemniki z ich gotowymi do spożycia kawałkami. Nadchodzi szczyt sezonu. - W Malezji o durianie krążą legendy" - mówi. - Na przykład o przypadkach śmierci tych, którzy zjedli go za dużo albo popijali mocnym alkoholem. Faktycznie lepiej tego nie robić, bo w owocach są substancje, które wpływają na metabolizm - wyjaśnia.

Gorące dyskusje budzi ich złożony smak i specyficzny zapach. "Wszystko zależy od odmiany, a są ich setki" - uśmiecha się Hun. Czasem mięsisty miąższ jest słodki albo słodko-gorzki, niekiedy z kwiatowym albo orzechowym posmakiem. Są tacy, którzy uważają, że ma w sobie coś ze smaku ryby i cebuli. Z kolei jego silny, słodkawy zapach niektórym kojarzy się z benzyną. Choć przez wielu zapach ten jest uważany za "śmierdzący", to durian ma dużą grupę zwolenników. Może być składnikiem dań curry, dodatkiem do lodów, ciastek i czekolad, ale najczęściej jada się go na surowo - i prawie nigdy w samotności.

"Zwykle odbywa się to tak, że znajomy farmer dzwoni do mojej mamy, kiedy ma wyjątkowo dobrą partię. Jedziemy na miejsce i odbieramy zapakowany towar, a w domu dzielimy się ze znajomymi" - opowiada Faizal, student z Penangu. Jeszcze popularniejsze są "polowania na durian" - podmiejskie wypady z krewnymi albo przyjaciółmi, w czasie których kolczaste owoce otwiera się i je na świeżym powietrzu, przy osobnych stoiskach albo bezpośrednio na farmach.

- Jestem wielbicielką duriana - mówi pochodząca z Kuala Lumpur 70-letnia gospodyni domowa Smriti Chawla. - Tylko że w mieście zawsze jest za drogi i niezbyt świeży, więc żeby go dostać, jeździmy z rodziną do okolicznych wsi. Dla mnie to też okazja do spędzenia czasu z wnukami - dodaje.

Jednak trwająca pandemia zmusiła smakoszy do zmiany długoletnich przyzwyczajeń. W większości stanów zakazano sprzedaży durianów z poboczy dróg, a kupującym zabroniono odwiedzania plantacji, z których wiele było nastawionych właśnie na wycieczkowiczów. Miejscowe media zaczęły donosić o przypadkach karania grzywną grup, które mimo zakazu spotykały się, żeby wspólnie skosztować żółtego miąższu.

Dobrym z perspektywy klientów skutkiem zakłóceń w handlu są spadające ceny. Odkąd w Chinach wprowadzono restrykcje związane z rozprzestrzeniającymi się zakażeniami koronawirusem, durian potaniał o połowę. Na przykład odmianę musang king, wcześniej kosztującą 55-60 ringgitów (50-55 złotych) za kilogram, dziś można kupić za kwoty rzędu 25-30 ringgitów. Miejscowi, którzy od lat narzekali na rosnące, bo pompowane przez ogromny chiński popyt ceny kolczastego przysmaku, odetchnęli z ulgą.

- Niektóre wiejskie odmiany mogą w tym roku kosztować nawet pięć ringgitów za kilogram - ekscytuje się pan Teh, taksówkarz, który od dziecka zajada się durianami. - Ale żeby je dostać, trzeba się dobrze najeździć po farmach i być prawdziwym znawcą. Najważniejsze to umieć rozpoznać, które owoce są dojrzałe i dobrej jakości - wyjaśnia.

Właściciele plantacji i sprzedawcy mają więcej powodów do zmartwień, bo trudno im sobie poradzić z nadwyżką owoców, których nie mogą kupić klienci z Chin. Część sprzedawców dostała zezwolenia na wykupienie specjalnie wygospodarowanych miejsc na targowiskach. Inni oferują swój towar w mediach społecznościowych, z opcją dostawy do domu. Zainteresowani są, choć wielu klientów narzeka, że przez internet nie da się sprawdzić jakości tego, co się kupuje.

- Ludziom jedzenie duriana kojarzy się ze spotkaniami z innymi - mówi Simon Hun. "Na pewno i tak nie przestaną kupować, sam sprzedaję dużo, ale brakuje im rozmów i atmosfery pikniku, która kojarzy się z polowaniami na durian. Wszyscy liczą na to, że najdalej za kilka tygodni rząd zniesie ograniczenia i znowu będzie można ruszyć do wiosek" - uśmiecha się sprzedawca.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.230.119.106
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.