Największą w Pakistanie inwazję szarańczy od prawie 30 lat odnotowywano w czerwcu 2019 roku, kiedy to owady nadlatywały nad kraj z sąsiedniego Iranu. Obecna sytuacja to pokłosie ubiegłorocznej plagi, w związku z czym już 1 lutego 2020 r. Pakistan ogłosił stan klęski żywiołowej. W lipcu przewodniczący krajowego organu ds. zarządzania kryzysowego, porucznik Mohammad Afzal, informował, że nalot szarańczy prawdopodobnie osiągnie szczyt między 15 lipca a 15 września i będzie trudny do odparcia ze względu na dłuższy niż zwykle monsun oraz zaangażowania rządu w działania związane ze zwalczaniem COVID-19 – podje pakistański dziennik „Down”. Oprócz tego sytuację pogarsza fakt, że ze względu na korzystne warunki pogodowe możliwe były aż trzy pokolenia lęgowe owadów. Dodatkowo Pakistanowi zagraża inwazja szarańczy znad Półwyspu Arabskiego, gdzie odnotowuje się jej ciągły wzrost.

Pakistański rząd próbuje walczyć z insektami, stosując opryski we wczesnym stadium rozwoju owadów. Jednak takie działania budzą coraz większe wątpliwości wśród Pakistańczyków, którzy boją się, że insektycydy mogą być szkodliwe dla roślin, zwierząt i ludzi. Dlatego naukowcy wciąż poszukują bezchemicznych, przyjaznych dla środowiska, metod redukcji populacji szarańczy.

W czerwcu premier Imran Khan był pod wrażeniem akcji w pendżabskim dystrykcie Okara, we wschodnim Pakistanie, gdzie mieszkańcy wioski zebrali w nocy z drzew około 20 ton szarańczy, a następnie sprzedali je lokalnym hodowcom drobiu i ryb. Premier polecił naukowcom, by przeprowadzili stosowne badania w celu poznania możliwości przetworzenia owadów na pasze dla zwierząt. Celem projektu była wówczas pomoc w opanowaniu gwałtownego wzrostu szarańczy na zalesionych i gęsto zaludnionych obszarach, gdzie opryski insektycydami były niemożliwe.

W lipcu rząd postanowił obrać inny kierunek badań nad wykorzystaniem szarańczy. Tym razem testowane jest wykorzystanie owadów jako bionawóz. Pilotażowe testy przeprowadzane są w Cholistanie i Thar. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki wsparciu ludności z tamtych terenów, uda się zebrać owady, a następnie wytworzyć nawóz dla 23,6 mln hektarów upraw. 

Ministerstwo spodziewa się, że efektem projektu będzie ochrona bioróżnorodności, a także promowanie rolnictwa ekologicznego wykorzystującego bionawóz. Kolejną korzyścią będzie atrakcyjna niska cena nawozu dla rolników, która mimo to powinna przynieść zastrzyk gotówki dla rządowej kasy szacowany na 2,80 mld rupii.