„Leśnictwo węglowe”

Jednym ze sposobów zrównoważenia emisji gazów cieplarnianych jest ponowne zalesianie, tzw. „leśnictwo węglowe”. Powoduje to jednak narastające konflikty z hodowcami bydła i owiec na łąkach i pastwiskach, które również są wykorzystywane do tego celu.

Według dyrektora stowarzyszenia branżowego Beef + Lamb, Nowa Zelandia jest jedynym krajem, w którym istnieje regulacyjny system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), który umożliwia obecnie 100-procentową rekompensatę emisji CO2 poprzez leśnictwo.

Potrzebne są pilne środki, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się leśnictwa węglowego poprzez uprawę drzew egzotycznych w celu ratowania gruntów przeznczonych dla owiec i bydła. Nawet Ministerstwo Środowiska wyraziło obawy w niedawnym stanowisku, że rosnąca cena ETS w obecnych warunkach doprowadziłaby do jeszcze większego wzrostu zalesień, zamiast w perspektywie długoterminowej zmniejszać rzeczywiste emisje brutto.

Większe zalesianie zagraża hodowli

Zmiany w przepisach mogą zostać wprowadzone do końca 2022 roku, a emisje powinny być raczej ograniczane niż kompensowane. Jednak możliwość kompensacji poprzez zalesianie musi być szybciej ograniczana. W 2020 roku zalesianie znacznie przekroczyło już 25 000 hektarów zalecanych przez komisję klimatyczną, jako zrównoważone, co miało negatywny wpływ na właścicieli zwierząt i społeczności wiejskie.

Rzeczniczka rolniczego lobby „50 Shades of Green”, opowiedziała się za ograniczeniem leśnictwa węglowego w celu uniknięcia osłabienia sektora owiec i wołowiny i związanej z tym utraty dochodów z eksportu oraz zapewnienia redukcji emisji nie zagrażaj produkcji żywności.

Zamiast tego potrzebne są dalsze badania, rozwój i inwestycje w celu zmniejszenia emisji metanu. Prezes stowarzyszenia właścicieli lasów, wskazał, że nowe lasy pokryją mniej niż 4 proc. gruntów przeznaczonych dla owiec i wołowiny. Aby jednak osiągnąć cele klimatyczne, w ciągu najbliższych kilku lat trzeba będzie zasadzić o wiele więcej drzew na większej przestrzeni.