Organizacja ta chciałaby pomóc najuboższym mieszkańcom Kiabakari, miejscowości w północnej Tanzanii, w zakupie nowego sprzętu rolniczego i uprawie nowych roślin.

- Zmiany klimatu mają kolosalne znaczenie dla życia ludzi w tym regionie. W ciągu kilku lat pora deszczowa tak się skróciła, że to, co do tej pory było uprawiane, coraz rzadziej wschodzi - powiedziała podczas czwartkowego briefingu Katarzyna Urban z Polskiej Fundacji dla Afryki.

Fundacja chce w ciągu dwóch miesięcy zebrać 170 tys. zł na zakup sprzętu rolniczego (ciągnik, pług, brony, sadzarka, kosiarka, przyczepa, nasiona na pierwszy zasiew, nawozy, paliwo na start) oraz realizację projektu edukacyjnego.

- Chodzi nie tylko o to, by pokazać, jak posługiwać się sprzętem rolniczym, lecz także o to, jak zmienić uprawy w związku z nagłymi i namacalnymi zmianami klimatu - wyjaśniła Katarzyna Urban.

Tanzańczycy tradycyjnie uprawiają m.in. orzeszki ziemne, sorgo, maniok, proso i pszenicę. Fundacja chciałaby pomóc im w uprawie warzyw popularnych w Polsce, np. pomidorów, ogórków, szpinaku, jarmużu, które - jak zwróciła uwagę przedstawicielka organizacji - z powodzeniem mogą tam rosnąć.

- W obliczu zmian klimatu to może być sensowniejsze niż uprawa roślin uważanych dotychczas za tradycyjne - oceniła.

Sprzętem rolniczym, który mógłby trafić do Kiabakari na początku tego roku, opiekował się będzie krakowski misjonarz ks. Wojciech Kościelniak. Sprzęt będzie nieodpłatnie pożyczany, w ciągu roku skorzysta z niego ok. 100 rodzin. Polakom szczególnie zależy na pomocy samotnym matkom.

- Model rodziny w tej części Afryki wygląda tak, że kobieta bardzo często zostaje sama np. z piątką dzieci i musi obrobić pole, z którego będzie jedzenie dla wszystkich domowników - wyjaśniła przedstawicielka fundacji.

Sprzęt będzie też wykorzystywany w powstającym w Kiabakari gospodarstwie rolno-hodowlanym. Ks. Kościelniak kupił już pierwsze sztuki bydła, rusza hodowla kur. Gospodarstwo zapewni żywność 300 dzieciom w miejscowej szkole i przedszkolu. W tych placówkach dzieci mają zapewniony przynajmniej jeden posiłek w ciągu dnia nauki. Obecnie - jak podkreśliła Urban - jest to szczególnie potrzebne, ponieważ - by nadrobić zaległości po zamknięciu szkoły w pandemii - zajęcia są prowadzone od godziny 7.30 do 17.00 (nauczyciele zgodzili się pracować dodatkowo bez wynagrodzenia).

Żywność będzie także wsparciem dla ośrodka zdrowia, przyjmującego rocznie 15 tys. pacjentów.