W związku z ogniskami zachorowań na Covid-19 w ubojniach i pakowalniach mięsa w Albercie, Kanada zaczęła odczuwać problemy z dostawami mięsa.

McDonald's Canada informował we wtorek o zmianie swojej dotychczasowej polityki zaopatrywania się wyłącznie u kanadyjskich dostawców. "Przejściowo zmieniamy nasze zasady dostaw, włączając do nich wołowinę spoza Kanady. Dostawy importowanej wołowiny są tymczasowe i bezpośrednio związane z ograniczeniami przemysłu mięsnego w Kanadzie w dostawach surowej wołowiny, w tym z zamknięciem zakładów Cargill w High River w Albercie" - podała firma we wtorek w komunikacie.

Podobne problemy mają też inne sieci sprzedające hamburgery.

Trudeau został zapytany podczas konferencji prasowej w środę, czy rząd zastosuje rozwiązania podobne do decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o wydaniu zarządzenia wykonawczego, nakazującego utrzymanie otwartych ubojni bydła, trzody chlewnej i kurczaków oraz zakładów porcjowania mięsa. Trudeau podkreślił, że rząd zdaje sobie sprawę z problemów w sektorze mięsnym, ale musi "również zapewnić bezpieczeństwo ludziom tam pracującym". "Dla nas priorytetem są obie sprawy: zapewnienie bezpieczeństwa ludzi i zapewnienie dobrych dostaw żywności Kanadyjczykom. Bezpieczeństwo pracowników, a nie tylko bezpieczeństwo dostaw" - dodał.

W ubiegłym tygodniu został czasowo zamknięty zakład w High River w Albercie, w którym przetwarzana jest jedna trzecia wołowiny, trafiającej do kanadyjskich sklepów. Decyzja zapadła, gdy zmarła jedna osoba, a na Covid-19 zachorowała jedna czwarta z 2 tys. pracowników. Ograniczono też pracę innego dużego zakładu w Albercie, JBS w Brooks. Jak podawały media wiele osób nie przychodziło do pracy, obawiając się pandemii.

Zakłady Cargill i JBS przetwarzają łącznie ok. 70 proc. mięsa wołowego, które podlega inspekcji federalnych inspektorów weterynaryjnych - podała w komunikacie Canadian Cattlemen's Association, reprezentująca 60 tys. kanadyjskich hodowców bydła. Tylko mięso sprawdzane przez federalnych inspektorów może być sprzedawane w całej Kanadzie.

Z kolei w Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej zamknięto czasowo zakłady drobiowe United Poultry Company, gdy u 28 pracowników wykryto w testach obecność koronawirusa.

Dla wielu Kanadyjczyków ważne jest, by kupowane przez nich mięso nie pochodziło z USA, ze względu na kanadyjskie ograniczenia w używaniu antybiotyków - tylko w celu leczenia zwierząt. Hormon wzrostu używany w USA, w Kanadzie może być używany w hodowli bydła rzeźnego, ale w hodowli bydła mlecznego jest nielegalny.

Trudeau, zapytany o działania rządu w celu zapewnienia stałości dostaw żywności innej niż mięso powiedział, że rząd federalny jest w stałym kontakcie z rządami prowincji i stowarzyszeniami farmerów.

Farmerzy kanadyjscy, którzy co roku zatrudniają 50-60 tys. zagranicznych pracowników rolnych, głównie z Meksyku, mają problemy. Rząd zgodził się nawet na przylot zagranicznych pracowników i zapewnił farmerom 50 mln dolarów kanadyjskich (CAD) na koszty obowiązkowej dwutygodniowej kwarantanny, ale pracowników zagranicznych jest za mało.

Rząd Quebecu, gdzie co roku pracuje na farmach ok. 16 tys. zagranicznych pracowników, rozpoczął w ostatnich dniach kampanię reklamującą pracę na roli, chcąc znaleźć 8,5 tys. lokalnych pracowników w związku z tym, że na farmach wciąż brakuje ok. 3 tys. zagranicznych pracowników - podawał publiczny francuskojęzyczny nadawca Radio-Canada. Quebeccy farmerzy zauważali w mediach, że wykwalifikowani pracownicy rolni wykonują pracę za dwie - trzy osoby bez przygotowania. Przez pierwszych kilka dni kampanii, pierwszej takiej w Kanadzie, zgłosiło się prawie 4 tys. osób. Rząd Quebecu dokłada do wynagrodzeń 100 CAD co tydzień w okresie od 15 kwietnia do końca października.

Zaś rząd Ontario w sobotę zadeklarował, że tzw. community gardens, czyli niewielkie ogródki działkowe w miastach, często mieszczące się na terenach na zielonych pasach pod liniami wysokiego napięcia, czy przy budynkach apartamentowych, zaliczono do "podstawowych źródeł świeżej żywności" i zezwolił na ich otwarcie. W samej stolicy kraju, Ottawie, takich "społecznych" ogródków jest prawie sto.