Analiza danych dotyczących produktów rolnych jako środków produkcji w Chinach wskazuje, że upały i susza nie wpłynęły znacząco na ich ceny, choć ze skali i zakresu obszaru suszy powinno wynikać coś innego. 

Susza w Chonach trwała od początku czerwca

Upały w Chinach zaczęły się pod koniec czerwca bieżącego roku. Najwyższe temperatury wystąpiły na południu kraju. Jak wynika z danych chińskiego Krajowego Centrum Meteorologicznego (KCM) liczba dni (19 dni w jednym ciągu w okresie dwóch miesięcy) z wysoką temperaturą (maksymalna temperatura dobowa ≥ 35°C) była największa od 1981 roku. Do tego zjawiska doszedł brak opadów deszczu lub ich śladowa ilość. Znaczne obniżenie, wskutek upałów, poziomu rzeki Jangcy (najważniejszej pod względem gospodarczym) oraz największego jeziora słodkowodnego Poyang (prowincja Jiangxi w środkowych Chinach) wzbudziło nie tylko ogólne zainteresowanie, ale także zrodziło obawy, że postępująca susza wyrządziła wielkie straty ekonomiczne w rolnictwie oraz w gospodarce w ogóle (brak wody, ograniczenia w dostawach prądu). W związku z tym władze lokalne na obszarach dotkniętych suszą wydały wytyczne, co do zasad korzystania z wody.

Jakie skutki wyrządziła susza w rolnictwie?

Z uwagi na to, że Chiny są dużym krajem z kilkoma strefami klimatycznym, to przebieg produkcji rolnej nie jest taki sam na całym terytorium kraju. 

Północna część kraju nie doświadczyła tak mocno skutków upałów i suszy jak środkowa i południowa. Tam obecnie, najbardziej zagrożone są uprawy ryżu, kukurydzy, orzeszków ziemnych, roślin oleistych (rzepak, sezam, słonecznik), bawełny, warzyw, owoców (np. cytrusy, banany, mango, marakuja) oraz hodowli produktów wodnych (ryby, owoce morza). 

Zboża (np. pszenica, owiec, soja, jęczmień oraz inne) w praktyce zostały zebrane przed suszą.

W efekcie tego upały oraz będąca ich skutkiem susza, która dotknęła także rolnicze regiony (np. prowincję Syczuan), wyrządziła straty, ale nie takie jakich się spodziewano. Trwa ich obecnie szacowanie i zebrane dane nie dają pesymistycznego obrazu, choć nikt jeszcze nie podał łącznej kwoty poniesionych strat. 

Czy susza przełożyła się na ceny jedzenia?

Ponad siedemdziesiąt dni upałów w Chinach nie wpłynęło na skokową zmianę na krajowym rynku wyceny produktów rolnych. Według danych Chińskiego Państwowego Biura Statystycznego (CPBS) żaden z ośmiu produktów (ryż, pszenica, kukurydza, bawełna, żywe świnie, soja, śruta sojowa, orzeszki ziemne) nie znajduje się w trendzie szokowego wzrostu wartości. Jest wręcz przeciwnie. Wzrosty wystąpiły chwilowo lokalnie, głównie miały one charakter spekulacyjny. Również rynki futures z notowanymi kontraktami terminowymi dla produktów rolnych nie wpadły w panikę.

Susza wciąż zagraża uprawie warzyw

Należy podkreślić, że choć najgorszy okres już minął, to zagrożenie jeszcze występuje, szczególnie na południu i na zachodzie kraju. Najbardziej narażone są jesienno-zimowe uprawy warzyw. Dlatego chińskie ministerstwo rolnictwa i spraw wiejskich w ostatnim swoim komunikacie z 25 sierpnia bieżącego roku wezwało władze lokalne w regionach, gdzie wystąpiła susza rolnicza, do zrobienia wszystkiego, co możliwe, by zapewnić niezbędne ilości wody oraz by podjęły one wysiłek na rzecz „zapewnienia efektywnej dostawy warzyw”. 

Chińskie metody walki z suszą 

Chińczycy do walki z suszą używają bezzałogowych statków powietrznych. Przykładowo w prowincji Syczuan, w jej południowo-zachodniej części, drony na określonej wysokości rozpylały specjalne substancje, które miały wywołać deszcz. Póty co efekty są małe. W wielu miejscach, zwłaszcza wzdłuż rzeki Jangcy oraz dużych zbiorników wodnych, rolnicy wraz ze strażakami zbudowali sieć węży, z pomocą których podlewają uprawy. 

Ponadto władze lokalne wydały regulaminy korzystania z wody na obszarach dotkniętych suszą. Zapisano w nich do czego, kto, jak może korzystać z wody. Priorytet mają uprawy warzyw oraz inne produkcje rolne, np. hodowla zwierząt. 

Znaczenie suszy dla chińskiej i światowej gospodarki

Niewątpliwie upały i susza wyrządziły szkody w chińskim rolnictwie, ale nie są one – póki co – takiej wielkości, że Chiny będą zmuszone jeszcze w tym roku i w pierwszej połowie przyszłego roku więcej zaimportować zbóż, owoców i warzyw oraz produktów wodnych lub produktów pochodzenia zwierzęcego. Na razie brak danych dotyczących poniesionych strat, które pozwoliłyby oszacować popyt importowy. Wydaje się, że w przypadku zbóż nic się nie zmieni na plus, ponieważ zdecydowana większość z nich została zebrana przed apogeum suszy. 

Inna sytuacja może być w warzywach. Jeśli nie nadejdą deszcze, to mechaniczne i doraźne sposoby nawadniania mogą nie być wystraczające i Chińczycy zostaną zmuszeni do zakupów nie których warzyw za granicą. Czy tak będzie dowiemy się pod koniec września tego roku.