Brytyjscy farmerzy ostrzegli niedawno, że z powodu zamknięcia granic, tegoroczne zbiory mogą zgnić, gdyż nie ma komu ich zbierać. Wprawdzie ministerstwo środowiska, żywności i spraw wiejskich (DEFRA) uruchomiło kampanię zachęcającą mieszkańców kraju - zwłaszcza tych, którzy z powodu kryzysu są na przymusowych urlopach lub stracili pracę - do pomocy w zbiorach, ale pomimo pewnego odzewu nie zaspokaja to potrzeb.

Krajowy Związek Farmerów (NFU) ocenia, że w całym kraju do zbioru warzyw i owoców potrzeba nawet 70 tys. pracowników sezonowych. - Farmerzy, którzy polegają na pracownikach sezonowych do zbierania i pakowania naszych świeżych owoców, warzyw i kwiatów, są bardzo zaniepokojeni wpływem, jaki ograniczenia związane z koronawirusem mogą mieć na ich zdolność do zatrudnienia tej niezbędnej siły roboczej w tym sezonie - powiedział wiceprzewodniczący NRU Tom Bradshaw.

Niezależnie od ministerstwa farmerzy zaczęli działać na własną rękę. W czwartek po południu na podlondyńskim lotnisku Stansted wylądował samolot czarterowy, którym przyleciało 150 pracowników sezonowych z Rumunii. Jak poinformował przewoźnik, firma Air Charter Service, takich lotów do końca czerwca wykona jeszcze pięć. Pierwsza grupa pojedzie na farmy we wschodniej Anglii do zbierania sałaty.

Akcja jest prowadzona niezależnie od władz, ale w porozumieniu z podlegającą ministerstwu zdrowia agencją Public Health England. Przed wejściem na pokład samolotu wszyscy pracownicy zostali sprawdzeni pod kątem objawów koronawirusa, a jeśli ktoś po wylądowaniu będzie je wykazywał, zostanie poddany kwarantannie. Na razie nie ma w planach organizowania takich lotów z innych krajów poza Rumunią.

Ale zachęty DEFRA też przynoszą pewne rezultaty. Jak podaje BBC, popularne internetowe portale z ogłoszeniami o pracę, takie jak Totaljobs czy Indeed, zanotowały w ostatnich tygodniach kilkusetprocentowy wzrost wyszukiwań ofert na stanowiska zbieracz owoców czy pracownik farmy.