- W mojej wizji przyszłości nie ma miejsca na jakiekolwiek wykorzystywanie zwierząt - stwierdziła w listopadowym wywiadzie dla Tygodnika Interia europosłanka Sylwia Spurek.

Co się kryje za tymi słowami? - Jestem przeciwko wykorzystywaniu zwierząt do czegokolwiek: sportu, rozrywki, badań i testów - przyznała w wywiadzie Sylwia Spurek. Dopytywana przez dziennikarza, czy jeździectwo też powinno zniknąć, odpowiedziała: - Tak.

- Słyszała pani o hipoterapii? O tym, jak jazda na koniu pomaga niepełnosprawnym dzieciom? Jak kontakt ze zwierzętami pomaga im się rozwijać. Zabraniamy? - dopytywał też dziennikarz Tygodnika Interia.

- W jeździe konnej, w sporcie, nie ma relacji i więzi. Tu jest eksploatacja. Mówią o tym również same zawodniczki i zawodnicy - odpowiedziała europosłanka.

Dziennikarz nie dawał jednak za wygraną: - Nie znam takich zawodników. Znam takich, którzy mają nieprawdopodobną więź z koniem i potrafią oddać ostatnie pieniądze, by go leczyć - pytał dalej.

- Czytałam opinie ludzi tej dyscypliny. Mówią, że konie zostały w tym wszystkim sprowadzone do przedmiotu, że są traktowane jak sprzęt sportowy - stwierdziła Sylwia Spurek.

 

Europosłanka dopytywana, czy ma świadomość, że jej poglądy nie są tymi, które cieszą się wielkim uznaniem, stwierdziła: - Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość. (...) To dopiero początek tej debaty, więc trudno, żeby zgadzała się ze mną większość. Na razie chcę przekonać do mojego programu kilka procent. Za dziesięć lat przekonanych będzie jeszcze więcej, a za 15-20 lat będziemy tworzyć rządy - podsumowała wywiad Sylwia Spurek.

Dodajmy, że ceniony dziś przez większość społeczeństwa ks. Józef Tischner też miał swoją teorię na temat trzech występujących w świecie prawd.

Warto jednak przy tej okazji zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Rzeczywiście - pomysły europosłanki Spurek - są aktualnie raczej na etapie ośmieszania przez tzw. opinię publiczną. Ale pamiętajmy, że pomysł na zakaz chowu klatkowego zwierząt też kiedyś był tylko pomysłem, który... ośmieszano. Po latach - mamy tu już sytuację zgoła inną.

Pytanie więc, czy mimo wszystko nie czas na jakieś konkretne działania ze strony organizacji rolniczych w kwestii pomysłów Sylwii Spurek?

Szczepan Wójcik, szef Instytutu Gospodarki Rolnej w rozmowie z dziennikarką farmer.pl, przy okazji konferencji zapowiadającej protest rolników w Brukseli, przyznał wprost: - Uważam, że gdyby rolnicy zjednoczyli się wcześniej i wspólnym głosem mówili (na forum Komisji Europejskiej - przyp. redakcji), że się na to nie zgadzają - do zakazu chowu klatkowego by nie doszło.

W jego ocenie, rolnictwo, jako jedna z potężniejszych gałęzi gospodarki przegrała, przede wszystkim wojnę informacyjną, wojnę z "bandą wykrzyczanych dzieciaków" (w sensie ekologów - przyp. redakcji), za którymi stoją jednak gdzieś jakieś większe pieniądze i wpływy, ale przede wszystkim przegrała, bo była - jako społeczność - mniej zorganizowana. - Jednak interesy drugiej strony były lepiej reprezentowane. (...) W mojej ocenie, organizacje rolnicze, które miały nas bronić w Parlamencie uważały, że są za duże żeby ich przewrócić, że trzeba ich po prostu słuchać, bo są tak wielcy, tak potężni, że mają na wszystko wpływ. Okazało się, że nie - stwierdził Szczepan Wójcik.

- Dlatego, jeśli my nie będziemy bronieni przez organizacje rolnicze w Brukseli, to sami będziemy się bronili - poinformował, odnosząc się przy okazji do zapowiadanego na grudzień protestu.

Na podst. Tygodnik Interia