Zgodnie z zapowiedziami 15 sierpnia w Bonn, przed siedzibą federalnego ministerstwa rolnictwa, niemieccy rolnicy demonstrowali przeciwko unijnej polityce dotyczącej ochrony roślin. Do dawnej stolicy zjechało ponad 200 traktorów i ponad pół tysiąca rolników, by wyrazić swoje oburzenie wobec forsowanych ograniczeń. Związkowcy po proteście zapowiedzieli, że jeśli rząd nie zmieni stanowiska i Bruksela nie zmieni zapisów rozporządzenia, protesty na dużo większą skalę rozpoczną się w całym kraju i nie tylko – donosi niemiecki portal agrarheute.de.

Forsowane przepisy zakładają zredukowanie zużycia środków ochrony roślin w Niemczech nawet o 55 procent. Największy sprzeciw w Niemczech budzą jednak plany wprowadzenia całkowitego zakazu używania środków ochrony na tzw. obszarach wrażliwych i chronionych, tj. obszary Natura 2000, parki krajobrazowe.

Jak skomentował plany KE przewodniczący Nadreńskiego Związku Rolników (RLV) Bernhard Conzen, jest to propozycja „oszałamiająca” , która przyćmiła wszystko, czego do tej pory Bruksela wymagała od rolników. -Jeśli te plany zostaną wcielone w życie, nie będziemy już mogli prawidłowo uprawiać około 80 proc. naszych gruntów - powiedział Conzen. -My, rolnicy, będziemy walczyć, tak w Bonn, jak i w Brukseli.

Związkowcy ostro krytykują tak pomysły Komisji Europejskiej, jak i działania niemieckiego rządu. Mocno oberwało się szczególnie ministrowi rolnictwa.
-Minister wie o rolnictwie tyle samo, co krowa o składaniu jaj – stwierdził Ansgar Tubes, przedstawiciel organizacji NRW Land Creates Supply Movement (LsV NRW), która była inicjatorem protestu w Bonn. -Tweetuje o wojnie na Ukrainie, kryzysach w polityce zagranicznej i swojej ulubionej drużynie piłkarskiej VfB Stuttgart, ale nie zajmuje się rolnictwem.
Jak zapowiedział Tubes, „jesień będzie gorąca”, bo rolnikom nie pozostawiono żadnego innego wyjścia i muszą się bronić.

-Mamy dość ciągłego ingerowania niekompetentnych biurokratów w pracę w naszych gospodarstwach – powiedział z kolei Bernhard Conzen z Nadreńskiego Związku Rolników. -Rolnicy nie chcą już być na łasce polityki, której nie interesują fakty, a ideologie.

Protestujących przed ministerstwem próbowała uspokajać sekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa Silvia Bender. Zastrzegała ona, że rozporządzenie Komisji Europejskiej to jedynie projekt, który będzie dyskutowany i negocjowany w Parlamencie Europejskim i w Radzie Ministrów UE. Przyznała również, że w opinii niemieckiego rzędu propozycje Brukseli idą za daleko. Jej zdaniem obszary ochrony krajobrazu nie powinny znaleźć się na liście obszarów wrażliwych z zakazem stosowania pestycydów. Zaznaczyła jednak, że koalicja rządowa zasadniczo popiera cele strategii Od pola do stołu, czyli również redukcje zużycia nawozów i śor w produkcji rolniczej. Bender została wygwizdana przez protestujących rolników.