O rozstrzygnięciu głośnej sprawy donosi portal duńskiej gazety JydskeVestkysten. 45-letni rolnik z gminy Haderslev w Danii zakopał na swoich polach łącznie 185 cieląt, za co stanął przed sądem. Prokuratura zarzucała mu, że zrobił to w celu osiągniecia korzyści finansowych.


Padłe sztuki miały być zakopywane na skraju farmy w okresie od 28 kwietnia 2017r. do 12 lutego 2019 r. Pierwotnie prokuratura oskarżała rolnika o pozbycie się w ten niedozwolony sposób 555 martwych cieląt. W trakcie śledztwa ujawniono jednak na najbardziej odległym polu na farmie szczątki i kolczyki jedynie 185 sztuk zwierząt i do tylu nielegalnych „pochówków” przyznał się właściciel gospodarstwa. Według aktu oskarżenia rolnik miał uprawiać ten proceder, aby zaoszczędzić na kosztach utylizacji padliny. Przyczyny upadku bydła nie były przedmiotem śledztwa, ani procesu.


W trakcie procesu rolnik dowiódł jednak, że pozbywał się w ten sposób padliny nie z chciwości, ale z powodu dramatycznej sytuacji finansowej. Jego gospodarstwo było ogromnie zadłużone i straciło płynność finansową. Farmer prosił o pomoc banki i inne instytucje, ale nikt nie chciał mu pomóc. Nie stać go było na opłacenie firmy utylizacyjnej, a nie mógł z kolei pozwolić na to, by padłe zwierzęta rozkładały się w gospodarstwie. Uznał więc, że zakopanie martwych cielaków to jedyne rozwiązanie w tej sytuacji.

45-letni rolnik dowiódł, że aż do kwietnia 2017 r. przestrzegał obowiązujących przepisów. Nadszedł jednak taki dzień, że nie miał pieniędzy na zapłacenie za utylizację padliny, bo nie miał już nawet środków na opłacanie rachunków za energię i własne utrzymanie.

Sędzia rozpatrujący sprawę przyznał, że rolnik działał pod ogromną presją i nie popełnił zarzucanych czynów z chęci wzbogacenia się, a z poczucia konieczności. Nie zmienia to jednak faktu, że farmer został skazany na kare grzywny w wysokości 35 tys. koron duńskich (około 4700 euro). Kolejne 15 tys. koron kary (ok. 2 000 euro) musi zaś zapłacić za używanie w gospodarstwie opryskiwacza, bez ważnego świadectwa badania technicznego. To efekt kontroli przeprowadzonej na jego farmie w związku ze śledztwem.

Skazany hodowca ogłosił upadłość w lutym 2019 r., ale postępowanie upadłościowe jest wciąż w toku. Jeśli 45-latek nie zdoła zapłacić orzeczonej grzywny, musi odbyć karę 20 dni pozbawienia wolności.