BUND Naturschutz przedstawiło własny projekt ustawy Prawo budowlane, który określa górne limity zwierząt hodowlanych dla obiektów inwentarskich na fermach. Ich przekroczenie powodowałoby, że inwestycja podlegałaby dużo bardziej rygorystycznym przepisom i traktowana jako obiekt przemysłowy. Ekolodzy domagają się również, aby produkcja zwierzęca była powiązana z produkcją pasz we własnym zakresie – podają niemieckie media branżowe.

Rolnicy wznoszący obiekty inwentarskie zgodnie z niemieckimi przepisami mogą liczyć na szereg ułatwień, w porównaniu do inwestorów komercyjnych. Ekolodzy chcą, by wykluczyć z tych ułatwień spółki rolne budujące wielkie fermy, produkujące na skalę przemysłową. Projekt opracowanej przez nich ustawy przewiduje górne limity obsady zwierząt, po przekroczeniu których obiekt traktowano by jako inwestycję przemysłową, na którą trzeba byłoby uzyskać szereg dodatkowych zezwoleń.

Według przedstawionych przez BUND regulacji, budynki dla ponad 2000 tuczników, 6000 prosiąt lub 40 000 sztuk drobiu nie mieściłyby się już w kategorii obiektów rolniczych, ale przemysłowych. Jak argumentują autorzy tych rozwiązań, wówczas inwestor musiałby występować o zgodę na lokalizację fermy do gminy, która miałaby decydujący głos w tej kwestii. Dochodziłoby jeszcze wiele innych restrykcyjnych wymogów, które należałoby spełnić i czyniłoby inwestycję trudniejszą i droższą w realizacji.

Poza tym przedstawiony projekt ustawy wprowadza dodatkowe wymogi dla właścicieli ferm hodowlanych w kwestii zaopatrzenia w pasze dla utrzymywanych zwierząt. Ekolodzy chcą, aby hodowca nawet w 75 procentach pokrywał zapotrzebowanie na pasze z własnych upraw. Obligatoryjny byłby tez obowiązek uprawy roślin wysokobiałkowych.

W opinii BUND, regulacje te oprócz aspektu ochrony przyrody służą też wzmocnienie pozycji rodzinnych gospodarstw i rolników indywidualnych.