Na spotkaniu eksperci z grupy roboczej Copa-Cogeca potwierdzili tendencje, które organizacja przewidziała już w lipcu. Z informacji tam przedstawionych wynika, iż w UE całkowita produkcja zbóż powinna wynieść 269 mln t, co oznaczałoby znaczny spadek aż o 6,8 proc. w stosunku do zbiorów ubiegłorocznych.

Organizacja równocześnie spodziewa się lepszych wyników w przypadku roślin oleistych - 31,9 mln t (wzrost o 7,2 proc.), a także roślin białkowych - 3,92 mln t (wzrost o 5,1 proc. w stosunku do zbiorów w zeszłym roku).

Niepewność producentów zbóż

Analizując te diametralnie różne wyniki należy pamiętać o globalnym kontekście, który jest naznaczony wielką niepewnością dla europejskich producentów zbóż.

Sytuacja rolników jest aktualnie wyjątkowo skomplikowana ze względu na inflację, kurs wymiany euro oraz dolara, a także na ciągły wzrost kosztów najważniejszych środków produkcji.

Głównym problemem jest obecnie wysoki i stale rosnący pułap cenowy wszystkich nawozów, a także ich dostępność, co z pewnością odbije się nie tylko na produkcji w 2023 r., ale także na jakości plonów. 

Ze spotkania wynika istotny wniosek, że bardzo ważne jest, by Komisja Europejska nadal pracowała nad poprawą przejrzystości rynku nawozów, ograniczeniem wzrostu cen i zagwarantowaniem dostaw w kolejnym sezonie upraw.

Perspektywa Zielonego Ładu

Zdaniem polskiego eksperta są jeszcze inne zagrożenia związane głównie z realizacją założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Dlatego na wyniki produkcyjne w najbliższych latach ogromny wpływ będą miały plany ograniczenia stosowania nawozów oraz środków ochrony roślin.

Polskę na spotkaniu reprezentował Marcin Gryn, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych fot. Tomasz Kuchta
Polskę na spotkaniu reprezentował Marcin Gryn, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych fot. Tomasz Kuchta

 

- Przy dzisiejszych nakładach i kosztach produkcji długofalowo jest to najgorsze co możemy zrobić. Chyba nie zdajemy sobie sprawy ze skutków permanentnego ograniczanie środków ochrony roślin. Jeżeli bank nasion chwastów w glebie będzie się kumulował to my tego potem nie zwalczymy przez lata. Zmiany powinny w większym stopniu opierać się o rolnictwo integrowane, a nie całkowicie rolnictwo ekologiczne. To samo dotyczy nawożenia. Żeby coś z tej gleby wyciągnąć, trzeba najpierw włożyć. Gleba to żywy organizm. Moim zdaniem założenia Europejskiego Zielonego Ładu są kompletnie nietrafione w kontekście dbałości o środowisko, są ideologiczne – powiedział Marcin Gryn z Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych.

Jak zaznacza Gryn, wycofywanie środków ochrony roślin powoduje, iż trzeba stosować inne preparaty, za to częściej. To z kolei oznacza dodatkowe koszty dla rolnika, a tym samym zupełnie nie ogranicza stosowania środków chemicznych. Jest to działanie odwrotne od tego co Unia Europejska chce osiągnąć.

Zdaniem eksperta polski rząd powinien częściej korzystać z derogacji na stosowanie środków ochrony roślin, czyli czasowego dopuszczenia do użytku. I tak na przykład Włosi dopuścili w ten sposób do użytku 200 środków, a w Polsce tylko kilkanaście.

Co z młodymi rolnikami?

Perspektywa wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu zdecydowanie nie wpływa motywująco na rolników, którzy z coraz większym niepokojem patrzą w przyszłość. Dotyczy to zwłaszcza młodych osób, które stoją przed dylematem czy wiązać swoją pracę z gospodarowaniem.

- Koledzy ze studiów przejmują ojcowiznę, ale muszą to często łączyć z pracą poza gospodarstwem. A więc rolnictwo staje się działalnością uboczną. A to kolei jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju i UE. Na rolnictwo trzeba poświęcić dużo czasu. Jak ktoś ma pracę zarobkową to nie robi już tego tak dokładnie. Jeżeli taki „model rolnictwa” będzie się rozprzestrzeniać to rolnictwo stanie się hobby a my będziemy na łasce tych, którzy żywność produkują – podsumowuje Marcin Gryn.