Ponad 50 kutrów rybackich skutecznie zablokowało dziś wejście do angielskiego portu Saint Helier na brytyjskiej wyspie Jersey. W ten sposób francuscy rybacy zaprotestowali przeciw warunkom połowowym, jakie strona angielska narzuciła im po brexicie – poinformowała stacja Polsat News.


Protestujący zwrócili uwagę na fakt, że Wielka Brytania dopuściła do połowów na wodach Jersey jedynie 41 francuskich jednostek spośród 344, jakie złożyły stosowne wnioski. W dodatku opublikowanej liście „wybranych” towarzyszy lista nowych wymogów, które wcześniej nie były konsultowane ze stroną francuską, ani też uzgodnione w ramach porozumienia z UE.


Choć rybacy zapowiedzieli, że ich protest ma charakter pokojowy, zarówno Wielka Brytania jak i Francja wysłały łodzie patrolowe w okolice Jersey. Organizatorzy akcji protestacyjnej sami jednak przyznali w mediach, że nie spodziewali się aż tak dużego odzewu i tylu kutrów. Władze Jersey, będącej w jurysdykcji Korony Brytyjskiej, zgodziły się rozmawiać z delegacją protestujących.


Francuska minister gospodarki morskiej Annick Girardin zapowiedziała, że Francja może zastosować "środki odwetowe", jeśli Brytyjczycy będą ograniczać dostęp francuskich rybaków do wód Jersey. W grę wchodzi np. odcięcie wyspy od dostaw energii elektrycznej z Francji. 95 proc. prądu na Jersey płynie kablem z Francji po dnie morza. Brytyjski premier Boris Johnson wezwał z kolei do uspokojenia nastrojów i odstąpienia od bezcelowej blokady portu na Jersey.