- Wzrost sprzedaży mąki o 140 proc., wzrost makaronu o 99 proc. czy wina o 65 proc. w ostatni czasie są bardzo znaczącymi wskaźnikami pokazującymi zmianę sposobu konsumowania przez Francuzów podczas epidemii koronawirusa - mówiła.

- Francuzi kupują na zapas, boją się niedoborów, więc kupują suche produkty. Zdecydowanie mniej kupują serów i mięsa - dodała Lambert.

Po zamknięciu restauracji i stołówek pracowniczych zmienił się również sposób robienia zakupów; o około 10 proc. wzrosła sprzedaż produktów spożywczych z dostawą do domu.

Ceny pozostały stabilne, z wyjątkiem niektórych świeżych owoców i warzyw, za które trzeba płacić 12 proc. więcej - zauważyła działaczka. Oszacowała, że "jeśli mówimy o wzrośnie cen tych produktów o 12 proc., oznacza to zwiększenie miesięcznych wydatków o około 12-15 euro na gospodarstwo domowe".

Lambert oceniła również, że ceny oferowane rolnikom przez dystrybutorów są zbyt niskie, co skutkuje tym, że np. szparagi czy truskawki pozostają niezebrane.