• Olbrzymi baner z napisem: „Kein Essen in den Tank!” (czyli: Żadnej żywności w baku!) zawisł wczoraj na silosach niemieckich zakładów tłuszczowych ADM Hamburg AG – donosi niemiecki rolniczy portal agrarheute.de.
  • To akcja aktywistów z Greenpeace, która sprzeciwia się dalszemu przetwarzaniu na biopaliwa olejów roślinnych i zbożowych, oraz przeznaczaniu na ten cel coraz większych areałów gruntów rolnych.
  • Zdaniem ekologów, nie można pozwalać na spalanie żywności jako biopaliwa, w sytuacji gdy milionom ludzi na świecie brakuje żywności.

Greenpeace wezwał rząd federalny do natychmiastowego zaprzestania dodawania biopaliw do oleju napędowego i benzyny. Według organizacji, w samych Niemczech co roku przetwarza się na biopaliwa 2 mln ton zbóż i 1 mln ton oleju roślinnego. Uprawy z przeznaczeniem na biodiesel i bioetanol do niemieckich baków zajmować mają 1,2 miliona hektarów – tak w Niemczech i za granicą, bo część popytu pokrywa import.

Federalne Ministerstwo Rolnictwa (BMEL) przyznaje, że w Niemczech jest około 750 tys. hektarów pod uprawami, które wykorzystuje się również do produkcji biopaliw. Ministerstwo zauważa jednak, że zmniejszenie tego areału zagrozi osiągnięciu wyznaczonych celów klimatycznych. Niemiecki resort wytknął też ekologom, że Greenpeace zapomniał o zaletach biopaliw, które redukują emisje gazów cieplarnianych w transporcie. Według danych Instytutu Thünena, tylko w 2020 roku zaoszczędzono w ten sposób 11 milionów ton CO2.

Co ciekawe, federalny minister rolnictwa Cem Özdemir (z partii Zielonych) publicznie wyraził wątpliwości, czy wykorzystywanie żywności do produkowania biopaliw ma sens. Postulat ekologów prawdopodobnie jednak spełni się sam. Sami producenci biopaliw zakładają bowiem, że produkcja w tym roku spadnie ze względu na wysokie ceny rzepaku i zbóż, które produkcję na biopaliwa czynią nieopłacalną.