Proces sądowy to skutek serii zdarzeń, jakie miały miejsce na plantacjach kukurydzy w powiecie Neustadt an der Aisch w środkowej Frankonii, począwszy od 2017r. Nieznani wówczas sprawcy zaczęli w okresie zbiorów wieszać na roślinach i wbijać w kolby kukurydzy różne metalowe elementy: grube gwoździe, śruby, itp. Wskutek tego doszło dochodziło do awarii sieczkarni i groźnych wypadków.

Jak czytamy na niemieckim portalu rolniczym Agrarheute, czarę goryczy dwa zdarzenia. W jednym z nich sieczkarnia została tak skutecznie uszkodzona, że jej naprawa wyceniona została na 80 tysięcy euro. W drugim – kawałek pękniętego noża sieczkarni wystrzelił z taka siła, że o mało nie zabił traktorzysty.

Policja pod naciskiem gospodarzy powołała specjalną grupę dochodzeniową pod kryptonimem „Kukurydza”, a plantatorzy wyznaczyli nagrodę w wysokości 10 tys. euro za pomoc w ustaleniu sprawcy, bądź sprawców tych przestępstw.

Śledczy ze wsparciem lokalnej społeczności i dzięki przeprowadzonym badaniom DNA ustalili, że za wszystkie sabotaże na plantacjach odpowiadają dwaj bracia w wieku 63 i 68 lat. Motywem ich działań miał być ponoć odwet na sąsiadach, z którymi skonfliktowali się na tle dzierżawy gruntów rolnych. Obaj usłyszeli zarzuty zniszczenia mienia i spowodowania zagrożenia dla zdrowia i życia.

Jak donosi Agrarheute, oskarżony 63-latek usłyszał już wyrok skazujący na 1 rok i dwa miesiące więzienia w zawieszeniu. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, a jego obrońca zapowiedział apelację. Drugi z oskarżonych, 68-latek, nie pojawił się jednak ani razu na rozprawie, zasłaniając się problemami ze słuchem. Sąd więc jego sprawę rozpatrzeć ma osobno.

Poszkodowani farmerzy zamierzają pozwać braci również na drodze cywilnej, by uzyskać rekompensatę za zniszczone maszyny.