Jak czytamy na portalu boerderij.nl, przed Pałacem Sprawiedliwości w Arnhem 19 czerwca protestowało kilkudziesięciu rolników. Tylko tylu wyłącznie z powodu ograniczeń epidemicznych związanych z koronawirusem. Mieli oni jednak poparcie całego środowiska farmerów i wielu organizacji rolniczych, które mają już dość pobłażania wymiaru sprawiedliwości wobec aktywistów włamujących się na fermy hodowlane i do zakładów przetwórczych, związanych z produkcją mięsa.


Przedstawiciele protestujących złożyli w sądzie petycję, w której domagają się surowszych kar za tego typu akcje działaczy na rzecz zwierząt. Jednym z inicjatorów protestu był hodowca królików Henka Oonka, na którego fermę włamali się aktywiści. Hodowca złapał dwóch włamywaczy. Sąd tymczasem skazał tylko jednego z nich, ponieważ wcześniej był karany za inne ekstremalne działania. Mężczyzna usłyszał jednak wyrok jedynie 1 tygodnia więzienia i nakaz wypłaty odszkodowania. Na drugiego sędzia nałożył jedynie grzywnę w wysokości 200 €.


Wyrok spotkał się z oburzeniem środowisk rolniczych, bowiem jak argumentują, wyższy mandat dostaje się za przejazd autem na czerwonym świetle. Tak niskie kary w opinii farmerów, działają jak ciche przyzwolenie dla aktywistów wszelkich organizacji ekologicznych i prozwięrzecych. Regułą stały się bowiem tak niskie sankcje wobec tzw. obrońców zwierząt bez kryminalnej przyszłości.


Rolnicy argumentują, że pobłażanie sądów będzie w najbliższej przyszłości skutkowało radykalizacją działań aktywistów. Pytają więc przedstawicieli, dlaczego temu nie chcą przeciwdziałać i dlaczego konsekwentnie i na równi wobec wszystkich nie egzekwują przepisów prawa. Pytają również, czy musi się wydarzyć jakaś tragedia, by wymiar sprawiedliwości dostrzegł ten problem. Wskazują przy tym na konkretne przypadki, jak niedawne podpalenie ciężarówek przy fermie i ubojni kaczek w Ermelo, we wschodniej Holandii. W ciężarówkach, które stanęły w płomieniach, często śpią kierowcy – powiedzieli protestujący.


Hodowca królików nie zgodził się z orzeczeniem sądu i wnioskował do prokuratora o surowsze kary dla włamywaczy. Napisał też list do ministra sprawiedliwości, ale nie doczekał się żadnej odpowiedzi.