W rozmowie z Farmerem komisarz UE ds. rolnictwa odniósł się do wydarzeń w Holandii i komentuje przyczyny rolniczych protestów. Według Janusza Wojciechowskiego, są one skutkiem braku dialogu holenderskiego rządu z rolnikami, i mają wyłącznie krajowy charakter.

- Protesty w Holandii są zdecydowanie krajowe, bo krajowe są ustawy ograniczające emisje i hodowlę. Te ustawy pośrednio wynikają z dyrektywy UE, ale jest to dyrektywa z 91 r. - mówi Janusz Wojciechowski.

Unijny komisarz przyznaje, że protesty te wywołały niepokój rolników w całej UE.

- Rozmawiałem na ten temat zarówno z minister rolnictwa, jak i szefem największego rolniczego związku w Holandii.

I dodaje - martwi mnie szczególnie fakt, że wobec rolników użyto przemocy, co nie powinno mieć miejsca w demokratycznym kraju.

Komisarz zauważa jednak, że nigdzie na świecie produkcja rolnicza nie jest tak intensywna jak właśnie w Holandii, przytaczając dane ze statystyk. Wynika z nich, że w Holandii obsada trzody na 100 ha gruntów rolnych wynosi 655 sztuk, podczas gdy w Polsce są to 73 szt. W przypadku bydła, w Polsce na 100 ha przypadają 43 szt., gdy w Holandii aż 200 szt. Holandia produkuje porównywalne do Polski ilości mleka, ale tam jest to produkcja z 1,8 mln ha, podczas gdy u nas z 14 mln hektarów.

Według Wojciechowskiego, holenderskim farmerom należy się uznanie za wkład, jaki włożyli w rozwój europejskiego rolnictwa. Z drugiej jednak strony, tak silne zintensyfikowanie produkcji rodzi problemy tak dla środowiska, jak i mieszkańców.

- Sądzę, że ograniczenie tej bardzo intensywnej produkcji jest konieczne, ale należy to robić w dialogu z rolnikami - stwierdza nasz rozmówca.

Zagrożenia o których mówią protestujący w Niderlanadch farmerzy, dotyczą jednak tylko Holandii. - Chcę wyraźnie powiedzieć, że sytuacja w Holandii i w Polsce diametralnie się różni - zaznacza Janusz Wojciechowski.