Wysłaliśmy jasny sygnał europejskim rolnikom: mogą oni liczyć na solidarność europejską. PE pokazał, że można zapewnić bezpieczeństwo żywieniowe – powiedział po głosowaniu niemiecki europoseł z bawarskiej CSU Albert Dess, autor przyjętej w czwartek przez PE rezolucji o reformie Wspólnej Polityki Rolnej (WPR).

Wśród posłów, którzy głosowali przeciwko, byli polscy eurodeputowani.

Proponowane reformy są jedynie kosmetycznymi, drobnymi zmianami, które utrzymują i konserwują obecnie funkcjonującą, niesprawiedliwą WPR dla wielu krajów, w tym Polski – oświadczył w komunikacie Czesław Siekierski (PSL). – Konkurencyjność rolnictwa unijnego na jednolitym, europejskim rynku wymaga wyrównania poziomów wsparcia wszystkich rolników w UE.

Sprawozdanie ma jedną wadę. Stoi w sprzeczności z zasadami równych warunków konkurencji na jednolitym rynku. Z jednej strony postuluje odejście od historycznych wartości referencyjnych (przy przydzielaniu dopłat), a z drugiej strony proponuje się usankcjonowanie bardzo dużych różnic wsparcia bezpośredniego – powiedział Jarosław Kalinowski (PSL).

Przyjęta rezolucja poprzedza formalną propozycję KE ws. przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej w nowym wieloletnim budżecie UE, po 2013 roku. Nie określa dokładnego budżetu WPR oraz nie ma mocy prawnej. KE przyjmie swą propozycję legislacyjną ws. przyszłości WPR jesienią. Wcześniej, 29 czerwca, komisarz ds. budżetu przedstawi projekt wieloletniego budżetu UE.

Europosłowie w rezolucji postulują, żeby wysokość dopłat bezpośrednich dla rolników zależała od stosowania przez rolników "kryteriów ekologicznych" zmniejszających poziom emisji dwutlenku węgla czy zużycia energii.

Domagają się też "bardziej sprawiedliwego" podziału wsparcia finansowego między rolników ze starych i nowych krajów członkowskich. 

W przyjętym 17 listopada politycznym dokumencie ws. reformy WPR po 2013 r., KE też proponuje sprawiedliwe, ale nie jednakowe i równe w całej UE dopłaty bezpośrednie do hektara upraw.

KE zapowiadała też wówczas odejście przy ustalaniu wielkości dopłat od referencji produkcji zależnych od historycznej produktywności gospodarstw w poszczególnych krajach i zastąpienie ich jednolitymi, obiektywnymi kryteriami. Oprócz podstawowej stawki rolnicy, według propozycji KE, dostawaliby dodatkowe wsparcie w formie premii za szanowanie zasobów naturalnych oraz norm ochrony środowiska i bioróżnorodności. Dodatkowe wsparcie otrzymaliby też rolnicy pracujący na obszarach o niekorzystnych warunkach klimatycznych.

PE proponuje "stopniowe" odchodzenie od kryteriów historycznych, które doprowadziły do rozbieżności w podziale środków pomiędzy państwami. Najwięcej, bo ponad 500 euro na hektar, otrzymują rolnicy w Grecji i na Malcie, najmniej na Łotwie: 83 euro. W Polsce - średnio 200 euro, nieco więcej niż w Hiszpanii i Portugalii, we Francji ok. 250, w Niemczech ponad 300. PE uważa, że w przyszłości każdy kraj UE powinien otrzymać minimalny procent średniej płatności UE. Opowiada się też za określeniem maksymalnego pułapu dopłat bezpośrednich z zastosowaniem okresu przejściowego.

Aby uniknąć nadużywania środków publicznych, europosłowie proponują też, by płatności bezpośrednie zarezerwować tylko dla aktywnych rolników, czyli tych, którzy użytkują grunty do produkcji.

Istniejąca od lat 60. WPR pożera lwią cześć budżetu UE (około 45 proc.), ale jest w pełni wspólnotową polityką UE, w 100 proc. finansowaną z unijnego budżetu. Udział wydatków na WPR w budżecie UE maleje jednak regularnie, z ok. 75 proc. w latach 80. do 45 proc. obecnie. Ponadto ogólna pula wydatków na WPR pozostała niemal bez zmian, mimo rozszerzenia UE o 12 nowych krajów, w tym wiele rolniczych, jak Polska czy Rumunia.