Protest jest skierowany przeciwko cenom detalicznym. Rolnicy oskarżają cztery wielkie sieci handlowe o wykorzystywanie ich przewagi rynkowej. Producenci rolni od dawna prosili o podniesieni cen na dostarczane mleko i mięso.

Protesty odniosły skutek. Detaliści obiecali usiąść z rolnikami, aby znaleźć rozwiązania. Sieci Rewe i Lidl ogłosiły w połowie grudnia, że ​​podniosą ceny otrzymywane przez  producentów wieprzowiny do poziomu sprzed pandemii.

Ale spokój nie trwał długo. Oświadczenie Aldi, że chce obniżyć ceny masła, wywołało ponowne protesty. Według ekspertów branżowych, Aldi Nord chciał obniżyć cenę masła nawet o 60 centów / kg. Obniżka o 10 do 20 centów jest normą pod koniec roku.

Rolnicy obawiali się jeszcze niższych cen mleka. Dlatego zablokowali ciągnikami drogi dojazdowe do centrów dystrybucyjnych Aldi w północnych Niemczech, a obornik został wyrzucony przed oddziałem dyskonta.  Według przedstawicieli rolników, przy hodowli zgodnej z zasadami dobrostanu cena za litr mleka powinna wynosić, co najmniej 38 centów. Rolnicy otrzymują jednak tylko około 30 centów, dlatego chcą, aby w przyszłości podwyżki cen docierały też do ​​rolników i nie były przejmowane przez pośredników.

Aldi z kolei odrzucił zarzut chęci „obniżenia” cen masła i pokazał brak zrozumienia dla radykalnych protestów chłopskich przeciwko handlowi detalicznemu.

Z 85-procentowym udziałem w rynku Edeka, Rewe, Lidl i Aldi są tak potężne, że mogą dyktować warunki i ceny. Działania rolników dały rezultaty, pierwsze pozytywne wiadomości zostały ogłoszone w środę.  Stowarzyszenie "Ziemia tworzy połączenie" uzgodniło z zarządem Lidla w środę wieczorem podjęcie rozmów do 11 stycznia. Aldi również potwierdził chęć negocjacji. Dyskont deklaruje w krótkim okresie wdrożenie dalszych działań w celu poprawy sytuacji w niemieckim rolnictwie.