Wielu z rolników organizuje protesty poza regionalnymi i landowymi strukturami branżowymi, gdyż czują się rozczarowani polityką landową i federalną. Aktualnie kością niezgody jest nowa dyrektywa w sprawie ochrony owadów, która dla wielu gospodarstw może oznaczać spore problemy.

W styczniu br. jedną z głównych ulic w Berlinie przejechało 1000 traktorów z protestującymi rolnikami. Ich pojazdy zdobiły symbole z białym pługiem z czerwonym mieczem na czarnym tle.

 

Flagi z tymi symbolami widać było także na ubiegłorocznych protestach rolników w Dolnej Saksonii i Szlezwiku-Holsztynie. Problematyczne jest to, że są to symbole ruchu Landvolk, powstałego w latach 20. XX wieku. Później Landvolk coraz bardziej zbliżał się do pozycji nazistowskich i z czasem stał się częścią systemu hitlerowskiego.

Latem zeszłego roku protestujący rolnicy ze Szlezwika-Holsztynu ułożyli nocą pług i miecz z pochodni, tak aby ten symbol było widać z lotu ptaka. Trudno o bardziej drastyczne nawiązanie do koszmarów niemieckiej historii.

Minister ds. rolnictwa Julia Klöckner określiła te zachowania jako haniebne. Jan Philipp Albrecht z partii Zielonych, odpowiedzialny za rolnictwo w rządzie landowym Szlezwika-Holsztynu, powiedział, że zachowanie rolników jest szkodliwe dla ich własnych interesów. Niemieckie Zrzeszenie Rolników oraz  młodzieżowa organizacja, Zrzeszenie Niemieckiej Młodzieży Wiejskiej (Bund der Deutschen Landjugend – BDL), poinformowały w swoich komunikatach prasowych, że odcinają się od tej symboliki. W podobnym duchu wypowiedział się Werner Schwarz, prezes oddziału Niemieckiego Zrzeszenia Rolników w Szlezwiku-Holsztynie.