Jak donoszą holenderskie media, choć traktory zniknęły z autostrad, rolniczy protest wcale nie wygasł, ale wszedł w nową fazę. Rozmowy protestujących z rządem utknęły w martwym punkcie, gdy rolnicze związki zażądały zmiany rządowego negocjatora. Policja tymczasem przyznaje się do błędów w związku ze strzelaniem do demonstrantów. Rolnicy zaczęli wywieszać we wsiach i miasteczkach odwrócone flagi…

Strzały „celowane”

Holenderska policja po wewnętrznym śledztwie przyznaje, że strzały na proteście rolniczym przy wjeździe na autostradę A32 koło Heerenveen w północnej Holandii wynikały z błędnej oceny sytuacji przez jednego z funkcjonariuszy – informuje Interia.pl. Uważał on, że jadący w kierunku policyjnej blokady traktorzysta zagraża życiu jego i pozostałych policjantów. Wskutek tego oddał strzały w kierunku pojazdu, którym kierował 16-latek.

Początkowo policja przyznawała się jedynie do strzałów ostrzegawczych w powietrze, ale dziury po pociskach w kabinie ostrzelanego ciągnika mówiły same za siebie. Policja przyznała więc, że padły zarówno strzały ostrzegawcze, jak i „strzały celowane”, a jednocześnie przeprosiła za niepotrzebny incydent. Obiecała również zwrócić ciągnik 16-latkowi oraz zapłacić za szkody.

Z relacji uczestników protestu i nagranych smartfonami filmów wynika, że nastolatek i dwóch innych traktorzystów próbowało wyminąć policyjną blokadę, by wjechać na autostradę. Policjanci strzelali z ostrej broni i zatrzymali trzech rolników, których aresztowano. Oburzeni rolnicy ruszyli wówczas pod areszt, gdzie ich przetrzymywano, domagając się uwolnienia zatrzymanych kolegów. Prokurator zwolnił wówczas rolników, nie widząc podstaw do aresztowania. Jak donoszą holenderskie media, rodzice 16-latka wciąż nie rozumieją, dlaczego policjant strzelał w kabinę ciągnika, a nie w opony. Oburza ich też, że funkcjonariusz w czasie zatrzymania groził ich synowi bronią. Rozważają skierowanie pozwu do sądu.

Nowa faza

Holenderskie i inne zachodnie media zauważają, że choć gwałtowne traktorowe protesty farmerów ucichły, sam protest wcale się nie zakończył i niestety szans na rozwiązanie konfliktu wciąż nie widać. Protest wszedł tylko w nową, cichszą fazę. Farmerzy z autostrad i centrów miast przenieśli ostatnio protesty pod zakłady przemysłowe, które figurują na liście 100 największych emitentów azotu i amoniaku. Taki protest odbył się m.in. pod fabryką wełny mineralnej Roockwool w Roermond. Protestujących wspierali farmerzy z Belgii. Według rolniczej organizacji Farmers Defence Force, producent materiałów izolacyjnych emituje więcej amoniaku, niż wszystkie gospodarstwa hodowlane. Rolnicy pytają więc, dlaczego to ich zmusza się nowymi przepisami do likwidacji gospodarstw, a nie zamyka się fabryk, które zatruwają środowisko.

W całym kraju przy drogach, we wsiach i miasteczkach pojawiają się holenderskie flagi, wieszane odwrotnie. To symboliczny gest, w którym wcale nie chodzi o profanację narodowych symboli. To stara, morska tradycja, którą przypomnieli holenderscy farmerzy. Niegdyś marynarze na statkach odwracali flagi, by wezwać pomoc, by zaalarmować inne statki, że coś złego się dzieje. Dziś w ten sposób rolnicy proszą o pomoc, bo dzieje się im krzywda i w kraju źle się dzieje.

Impas w negocjacjach

Jak czytamy na holenderskich i niemieckich rolniczych portalach, protesty farmerów w Niderlandach odniosły już ten skutek, że rządy poszczególnych regionów postulują zweryfikowanie, bądź wstrzymanie wprowadzania rządowego planu redukcji emisji azotu i amoniaku. Nieugięty pozostaje jednak rząd krajowy. Związkowcy zażądali zmiany rządowego negocjatora Johana Remkesa, gdyż jego stanowisko było sztywne i nie było mowy o wypracowaniu jakiegokolwiek kompromisu. Rząd odmówił jednak wyznaczenia innego przedstawiciela do rozmów z rolnikami.

Rząd nie zamierza się również wycofać z planów obniżenia emisji azotu i amoniaku do 2030 roku o połowę w skali kraju, a na terenach naturalnych i rolniczych aż o 70%. Według tych założeń rolnicy muszą się dostosować do wymogów, albo zaprzestać działalności rolniczej. W praktyce oznacza to likwidację 30% ferm bydła w Holandii.