Z informacji, jakie pojawiają się w mediach społecznościowych wynika, że protesty farmerów w Niderlandach wcale nie słabną, a w niektórych rejonach dochodzi do eskalacji działań. Z ostatnich doniesień wynika, że wzburzeni rolnicy wzniecili pożar przed wejściem do ratusza w Epe, kilkudziesięciotysięcznej gminy w północno-zachodniej części kraju.

W minionym tygodniu na terenie Niderlandów doszło do serii dramatycznych wystąpień rolników w proteście przeciw polityce klimatycznej i środowiskowej rządu, która prowadzi do upadku gospodarstw hodowlanych. Celem forsowanej przez rządzących strategii jest ograniczenie emisji azotu w całym kraju, zaś na terenach naturalnych i rolniczych aż o 70 procent. Według oficjalnych wyliczeń oznacza to likwidację 30 proc. ferm bydła.

Holenderscy rolnicy blokują centrum dystrybucji supermarketu Jumbo w Veghel, fot. PAP/EPA/ROB ENGELAAR
Holenderscy rolnicy blokują centrum dystrybucji supermarketu Jumbo w Veghel, fot. PAP/EPA/ROB ENGELAAR

Wzburzeni rolnicy 29 czerwca sforsowali policyjną ochronę i wylali gnojowicę przed domem minister środowiska Christianne van der Wal. Traktory uszkodziły przy tym samochody policyjne. Protestujący blokowali autostrady i palili opony. 100 ciągników zablokowało za kilka godzin granicę z Dolną Saksonią w Niemczech. W niektórych przypadkach dochodziło do zamieszek i aresztowań.

Jak podaje niemiecki portal rolniczy Agrarheute, oliwy do ognia dolały wypowiedzi holenderskiego premiera Mark Rutte, który przebywał w tym czasie na szczycie NATO. Poproszony o komentarz premier stwierdził, że  zachowanie rolników jest niedopuszczalne. Próby mediacji z protestującymi farmerami przez rządowego negocjatora nie odniosły dotąd żadnych skutków. Według doniesień, w protestach bierze udział kilkadziesiąt tysięcy rolników.