Po tym, jak w środę protestujący przeciwko rządowym planom redukcji emisji tlenku azotu zablokowali szereg autostrad we wschodniej części Holandii, ustawiając na jezdniach bele słomy lub wzniecając pożary na poboczu, następnego dnia doszło do kolejnych działań utrudniających ruch drogowy.

Z informacji Rijkswaterstaat wynika, że autostrady i drogi, które do nich prowadzą, były zamknięte w wielu miejscach kraju. Jedna z głównych dróg Holandii, autostrada A1, została zablokowana w okolicach Apeldoorn we wschodniej części Niderlandów. Rolnicy zrzucili na drogę azbest, który został uprzątnięty po godzinie 13.30.

Protestujący rolnicy ustawiali na jezdniach bele słomy lub wzniecali pożary na poboczu, fot. PAP/EPA/NEWS UNITED
Protestujący rolnicy ustawiali na jezdniach bele słomy lub wzniecali pożary na poboczu, fot. PAP/EPA/NEWS UNITED

Zablokowana jest autostrada A35 w okolicach Azelo przy granicy z Niemcami. Jak informuje dziennik "Tubantia" dziesiątki traktorów blokują ją w obu kierunkach.

Z poważnymi utrudnieniami muszą się także liczyć kierowcy jadący autostradą A7 w okolicach Groningen na północy kraju - informuje RWS. Tam na drodze wyrzucone zostały blokujące ruch śmieci.

Jak informuje portal NOS firmy, którym zlecono uprzątnięcie ustawionych przez demonstrujących rolników zapór na drogach, otrzymują telefony z pogróżkami i dlatego wiele z nich zrezygnowało z wykonania prac. "Listy nazw firm z telefonami krążą w grupach czatowych radykalnych rolników i ich sympatyków, są tam m.in. zdjęcia i filmy firmowych samochodów" - czytamy na portalu.

Do tej sytuacji odniósł się premier Rutte, który napisał w czwartek na Twitterze, że "protesty małej grupy rolników na autostradach są nie do zaakceptowania" a "grożenie ludziom, którzy pomagają w sprzątaniu przekracza wszelkie granice".

Szef rządu deklaruje wsparcie dla policji oraz pracowników Rijkswaterstaat i podkreśla, że "te zagrażające życiu działania muszą się skończyć".