Ursula von der Leyen przyznała w mediach, że cała jej rodzina jest wstrząśnięta i smutna. Późnym wieczorem 2 września wilk (lub kilka wilków) zagryzło ulubionego kuca przewodniczącej Komisji Europejskiej – 30-letnią klacz o imieniu Dolly.

Stało się to w posiadłości w okolicach Hainholz pod Hanowerem, gdzie oprócz Dolly rodzina trzymała jeszcze kilka innych koni. Dolly miała w momencie ataku przebywać na pastwisku z innym kucem, który ocalał. Martwą klacz z rozszarpanym gardłem znalazł mąż Ursuli von der Leyen – podały niemieckie media.

Wokół były wyraźne ślady walki koni z drapieżcami. Odciski zębów na zwłokach konia nie pozostawiały raczej wątpliwości, że napastnikiem był wilk. Potwierdzić mają to jednak zlecone badania.

Podejrzenia, co do ataku wilków potwierdza fakt, iż kilka osób zgłaszało tego dnia oraz kilka dni wcześniej służbom i lokalnym mediom, że widziało wilki w tym rejonie. Przedstawiciel resortu środowiska w landzie skomentował jednak, że „to normalne, iż wilki wędrują również po terenach zabudowanych” – donosi rolniczy portal Agrarheute.

Według szacunków Ministerstwa Środowiska Dolnej Saksonii w regionie żyje obecnie 39 wilczych watah i 4 samotne osobniki. Łącznie to około 350 wilków. Od kilku lat nasilają się ataki wilków na zwierzęta hodowlane w gospodarstwach, a rolnicy bezskutecznie walczą o redukcję wilczej populacji.