Pewien mieszkaniec Garmisch-Partenkirchen w Bawarii zobaczył przy drodze samochód leżący na dachu, a wokół porozrzucane przedmioty. Podejrzewał, że auto dachowało, więc wezwał służby ratunkowe.

Przybyli na miejsce policjanci również podejrzewali, że doszło do wypadku i rozpoczęli gorączkowe poszukiwania kierowcy samochodu. Okazało się jednak, że właściciel auta nic o dachowaniu nie wiedział. Zaparkował bowiem w zupełnie innym miejscu.

Kierowca wskazał, że zostawił samochód przy wjeździe do pobliskiego gospodarstwa. Rolnik tam mieszkający przyznał, że obce auto stanęło przy jego posesji na prywatnym gruncie, utrudniając mu wyjazd. Zdenerwował się więc i wyjeżdżając ciągnikiem postanowił przepchnąć zawalidrogę na drugą stronę drogi. Niestety, w trakcie tej operacji samochód przekoziołkował i zatrzymał się na dachu na biegnącej w pobliżu ścieżce do narciarstwa biegowego.

Właściciel auta złożył skargę na zniszczenie mienia, szacując straty na 1600 euro. Sprawą zajęła się policja.