Pewna rodzina rolników z Kornau koło Oberstdorfu, u podnóża Alp, drży ze strachu przed kolejnym rachunkiem za wodę. Wiedzą bowiem, że z kranu w ich gospodarstwie spuszczono co najmniej 6 milionów litrów wody. Nie oni jednak go odkręcili...

Jak donosi Bawarski Tygodnik Rolniczy, policja szuka sprawcy, który zostawił odkręcony kurek. Wkluczono, aby doszło doszło do awarii - ktoś celowo odkręcił kran i zostawił zawór otwarty. Gospodarze zarzekają się, że nie byli to oni. Wiele wskazuje na to, że byli to turyści.

Chodzi o kran  poza zabudowaniami, z którego rolnicy korzystają tylko w sezonie wypasu bydła. Rolnicy zeznali, że główny zawór w studni odkręcili w kwietniu, gdy przygotowywali się do nowego sezonu i porządkowali letnią oborę. Wszystko wskazuje na to, że w maju ktoś odkręcił, ale już nie zakręcił kranu, ale nie byli to domownicy.

W efekcie woda lała się przez ponad miesiąc. Według wskazań licznika wypłynęło ponad 6 tysięcy metrów sześciennych wody. Hodowcy będą musieli za nią zapłacić ponad 10 tysięcy euro.

To jednak nie jedyna szkoda, jakiej doświadczyli. Studnia została wydrążona na wzniesieniu i woda z otwartego kranu spływała przez ponad miesiąc, zalewając pastwiska. 7 hektarów łąk zamieniło się w bagna.

Gospodarz zorientował się, co się stało, gdy musiał naprawić ogrodzenie innego pastwiska. Zapędził krowy na pastwisko, gdzie był kran, a zwierzęta zaczęły grzęznąć w podmokłym gruncie. Nie wiadomo czy zalane łąki uda się uratować, czy będzie z nich można w tym sezonie korzystać.