Przyczyna pożaru na megafermie trzody chlewnej Alt Tellin w Maklemburgii - Pomorzu Przednim w Niemczech, który miał miejsce 30 marca ub.r., wciąż jest nieznana. Prokuratura w Stralsundzie zamknęła śledztwo w sprawie ewentualnego podpalenia – donosi niemiecki portal Ararheute.de.

Z oświadczenia wydanego przez prokuraturę wynika, że: „Ostatecznie nie udało się ustalić, w jaki sposób wybuchł pożar, ponieważ nie można było ustalić źródła zapłonu”. Biegli z zakresu pożarnictwa wykluczyli, aby ogień pojawił się z powodu awarii, czy usterki technicznej systemów chlewni. Według ustaleń śledczych, pożar wybuchł w kanale oczyszczania powietrza chlewni nr 2, ale przyjmuje się, że do pożaru doprowadziło działanie lub zaniechanie człowieka.

Według ekspertów, źródło zapłonu dotarło do kratki systemu wywiewnego z tworzywa. Ustalono, że około pół godziny przed wybuchem pożaru przebywało w tym miejscu dwóch pracowników fermy. Jeden podejrzany zaprzeczył, aby spowodował pożar, natomiast drugi odmówił składania zeznań. Prokuratura wreszcie uznała, że podejrzanym nie da się udowodnić winy i nie ma dowodów, które by przekonały sąd. W efekcie śledztwo w sprawie podpalenia zostało umorzone. W 18 spalonych chlewniach zginęło 56 tysięcy świń.

Trwa jednak wciąż dochodzenie w sprawie naruszeń ustawy o dobrostanie zwierząt, do jakich miało dochodzić na fermie w Alt Tellin. Wszczęto je na podstawie skarg od różnych organizacji ekologów i obrońców zwierząt. Jedną z nich jest stowarzyszenie BUND, które zarzuciło LFD Holding – właścicielowi fermy - że ochrona przeciwpożarowa w obiektach była niewystarczająca. BUND podnosi argument, że zgodnie z planami ochrony przeciwpożarowej pożar powinien zostać wykryty przez działający system i ugaszony po maksymalnie 10-15 minutach. A skoro pożar nie był wynikiem usterki technicznej, to dlaczego się rozprzestrzenił? – pytają ekolodzy.

Niezależnie od wyników śledztwa, pożar w chlewniach LFD Holding w Alt Tellin pociągnął za sobą w Niemczech prawdziwą lawinę. W medialnej debacie, jaka się wywiązała, wybrzmiały głównie postulaty obrońców zwierząt, dotyczące ograniczeń a wręcz zakazu przemysłowego chowu zwierząt, zaostrzenia przepisów budowlanych i przeciwpożarowych dla obiektów inwentarskich, czy drastycznego podwyższenia rygorów w zakresie dobrostanu zwierząt. Część z tych postulatów znalazła odbicie w nowych przepisach, które objęły jednak także zwykłych rolników – hodowców trzody.