Unia Europejska stara się walczyć z gospodarczymi skutkami epidemii koronawirusa. Ogromne kwoty z budżetu Unii są aktualnie przeznaczane na wsparcie finansowe zagrożonych ekonomicznie branż i przedsiębiorstw. To rodzi pytanie o przyszłość Europejskiego Zielonego Ładu – czyli przedstawionego w grudniu ub. roku przez Ursulę von der Leyen, przewodniczącą Komisji Europejskiej, planu działań umożliwiających bardziej efektywne wykorzystanie zasobów Unii Europejskiej dzięki przejściu na czystą gospodarkę o obiegu zamkniętym, powstrzymaniu zmiany klimatu, przeciwdziałaniu utracie różnorodności biologicznej i zmniejszeniu poziomu zanieczyszczeń.

Plan ten wydaje się być programem mocno inwestycyjnym, tymczasem ekonomiści spodziewają się, że z powodu epidemii nastąpią znaczne spadki dochodów państw (PKB). Czy starczy więc pieniędzy na realizację Europejskiego Zielonego Ładu i czy będzie on kontynuowany, jeśli obecnie każde euro jest na wagę złota? Czy Pana zdaniem ten Zielony Ład jest w stanie się utrzymać? Jakie korzyści dla polskich rolników może przynieść jego realizacja i czy popiera Pan jego wdrożenie w Polsce? – na te pytania starał się odpowiedzieć w czasie czwartkowej debaty obywatelskiej online Janusz Wojciechowski, Komisarz UE ds. rolnictwa i rozwoju wsi

- Warto podkreślić, że Zielony Ład jest programem dla wielu gałęzi gospodarki. Wiem, że w Polsce bardzo wiele się dyskutuje o tym czy polska gospodarka, przemysł, energetyka sprosta tym wyzwaniom ze względu na koszty. Nie da się ukryć, że mamy gospodarkę opartą na węglu i jest ona szczególnie na cenzurowanym, jeśli chodzi o Europejski Zielony Ład. Ale w rolnictwie ta mapa zagrożeń wygląda akurat inaczej – zaznaczył w czasie spotkania Komisarz Wojciechowski.

- Te największe szkodliwe emisje z rolnictwa pochodzą z krajów, które mają bardzo intensywne rolnictwo, a więc z krajów Europy Zachodniej, gdzie jest największa obsada inwentarza na hektar. Mało kto wie, że na przykład w Holandii jest około 700 sztuk świń na ha, a w Polsce około 80 świń na 100 ha. Obsada bydła też się wielokrotnie różni. Dlatego też, to te kraje, jak Holandia, będą miały największy problem z dostosowaniem się do wymogów Zielonego Ładu, a nie Polska. Zielony Ład będzie więc sprzyjał wyrównywaniu szans w funkcjonowaniu na rynku – stwierdził Wojciechowski. - Zielony ład czyli wsparcie bardziej zrównoważonego rolnictwa, wsparcie również dla mniejszych gospodarstw doskonale wpisuje się w koncepcję wsparcie dla mniej intensywnego rolnictwa, o czym już wspomniałem. Patrząc z perspektywy polskich rolników to jest dobry kierunek. Więcej szans dla małych gospodarstw rodzinnych, może trochę więcej kłopotów dla tych większych, intensywnych. Więc ja postrzegam Zielony Ład w rolnictwie jako szansę dla takich krajów jak Polska, i dla takich rolników, jacy stanowią większość rolnictwa polskiego – dodał.

W kontekście Europejskiego Zielonego Ładu, najpierw w marcu, potem z końcem kwietnia - miała być ogłoszona strategia „od pola do stołu”. Ale nie została ogłoszona. Dlaczego? - Rzeczywiście, po raz kolejny zostanie opóźnione jej wprowadzenie, ale nie dlatego, że jest ona nieważna. Ona jest bardzo ważna. Ale trzeba ją wzmocnić, uwzględniając doświadczenia płynące z kryzysu. Cały czas ją doskonalimy i ja też biorę aktywny udział w jej opracowywaniu – przyznał Komisarz Wojciechowski.

Na 6 maja zaplanowano przedstawienie nowej propozycji kształtu budżetu Unii Europejskiej na kolejne lata, uwzględniającej aktualną sytuację związaną z kryzysem wywołanym przez pandemię. Czy chęć zrealizowania priorytetu, jakim był dla Ursuli von der Leyen Europejski Zielony Ład, nie odbije się niekorzystnie na środkach zaplanowanych na Wspólną Politykę Rolną? - Nic nie wskazuje na to, aby WPR miała być gorzej potraktowana. Ja czynię zabiegi, aby środki na WPR były większe niż te, które na początku zaproponowano i wiele wskazuje na to, że tak się ostatecznie stanie. Pracujemy nad planem naprawczym, czyli nad tym, co ma się stać w ogóle w gospodarce, w tym w rolnictwie - w związku z tym kryzysem. Także oprócz samego budżetu unijnego, będzie jeszcze plan naprawczy, który będzie zawierał różne formy gwarancji kredytowych, pożyczek i innych działań wspierających gospodarkę (i rolnictwo będzie w to również włączone), także w sumie te możliwości pomocy zwiększą się. WPR będzie na pewno silniejsza, niż do tej pory. Bardzo intensywnie nad tym pracujemy – podkreślił w debacie Janusz Wojciechowski.

Jak w takim razie należy rozumieć postulowane głośno w ostatnim czasie w Brukseli - zawieszenie na dwa lata wprowadzenia reformy WPR, co argumentowane jest tym, że rolnicy raczej potrzebują w obecnej, trudnej sytuacji stabilizacji i łatwości poruszania się w tych przepisach które już są, i nie chcą, aby im fundować dodatkowo jakąś nową politykę, jak np. „od pola do stołu”? - To jest powszechnie wiadome, że wielu rolników i ich przedstawicieli obawia się skutków strategii „od pola do stołu”. Te obawy byłyby słuszne, czy nawet są w pewnej mierze słuszne, gdyby ta strategia polegała tylko na nakładaniu na rolników nowych restrykcji, wymagań i biurokratycznych obciążeń. Ale nie planujemy takiego podejścia – podkreślił Komisarz Wojciechowski.

- Rolnicy muszą otrzymać wsparcie, żeby na przykład produkować zdrowszą żywność, stosować mniej nawozów czy mniej środków ochrony roślin. I po to jest budżet WPR – musimy tylko zmienić pewne priorytety. Na przykład - więcej pieniędzy musi iść na wspieranie zrównoważonego rolnictwa, mniej na różnego rodzaju inwestycje, które pchają rolnictwo w ten bardziej intensywny model, upodabniając go do przemysłu. To musi być przystopowane. Tego kierunku nie będziemy popierać – zaznaczył Janusz Wojciechowski.

- Chciałbym, żeby z tej debaty popłynęła jednoznaczna refleksja: proszę żeby rolnicy nie obawiali się Europejskiego Zielonego Ładu. To jest szansa dla rolnictwa, zwłaszcza w Polsce – dodał.

Cdn.