Szczepienia przeprowadzane są wiosną i jesienią. Akcja w Małopolsce potrwa do 7 czerwca. Zdaniem małopolskich służb weterynaryjnych przez dwa tygodnie po jej zakończeniu nie powinno się wyprowadzać zwierząt domowych na tereny niezabudowane.

Śląskie służby weterynaryjne podały, że dzięki systematycznym szczepieniom liczba przypadków wścieklizny wśród zwierząt radykalnie spadła. Jeszcze na początku XXI w. rejestrowano ich rocznie kilka. Od 2007 r. zanotowano jedynie dwa - w 2011 r. i rok później. Z tego powodu wiosną nie będzie szczepienia. Wykonane zostanie dopiero jesienią.

Liczba przypadków wścieklizny maleje także w Małopolsce. W 2010 r. zanotowano ich 118, a rok później 60. Najczęściej występowały na wschodzie regionu, w rejonie Tarnowa, Bochni i Brzeska. W latach 2017 i 2018 wystąpił jeden przypadek wścieklizny.

W Małopolsce szczepienie obejmie jednak całe województwo. Podczas akcji na 1 km kw. terenów zielonych trafi ok. 20 dawek. Na terenach zurbanizowanych szczepionka wykładana będzie ręcznie.

Szczepionki są niewielkie. To brunatno-zielonkawe kostki o zapachu mocno zepsutej ryby. Lisy wyczuwają je z odległości kilkuset metrów. Wojewódzki lekarz weterynarii zaapelował, aby nie podnosić ich z ziemi. Jeśli zrobi to człowiek, praktycznie staną się bezużyteczne. Lisy, wyczuwając ludzki zapach, nie zjedzą już kostki.

Służby weterynaryjne poinformowały, że przynęta na zewnątrz kostki nie jest niebezpieczna dla człowieka. W przypadku kontaktu z płynną zawartością szczepionki, należy jednak niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Trzeba natychmiast umyć mydłem pod bieżącą wodą ręce i inne części ciała, które zetknęły się z płynem.