Henryk Kowalczyk przyjechał dziś do ZODR w Barzkowicach, by rozmawiać z zapowiadającymi masowe protesty rolnikami. Miał konkretne rozwiązania i odpowiedzi na zgłaszane przez Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego postulaty.

Rekompensaty za suszę

Wicepremier zaoferował obniżenie progu strat suszowych z 30 do 20 proc., by pomoc trafiła do większości poszkodowanych gospodarstw. Jak argumentował, to rozwiązanie pozwoli na rekompensatę strat również gospodarstwom z produkcją zwierzęcą. Zadeklarował, że to kompromisowe rozwiązanie można wdrożyć niemal natychmiastowo. Minister wyjaśnił również, że próg 20 proc. dotyczyć może zarówno konkretnej uprawy, jak i całego areału w gospodarstwie.

- To jest moja oferta na dziś, więcej nie mogę zaproponować, by obietnice nie zostały bez pokrycia – powiedział Henryk Kowalczyk.

Błędy w aplikacji suszowej 

Minister przyznał, że rozumie skargi na błędy w aplikacji suszowej, ale resort musi się na jakichś podstawach opierać, jeśli ma uruchomić wsparcie. Ze strony izb rolniczych padł postulat powołania zespołu, który zajmie się naprawa błędów w aplikacji suszowej. Jak argumentowali rolnicy, błędy te zgłaszano od początku funkcjonowania aplikacji, ale nic w tej sprawie nie zrobiono. Jednoznacznego i jasnego wyjaśnienia wymaga też kwestia wskazań stacji meteo w procesie szacowania.

W opinii ministra, należy zwiększyć liczbę stacji, oraz użyć do monitorowania i szacowania suszy również zdjęcia satelitarne. System szacowania powinien też dawać rolnikom możliwość od wyników, by stan rzeczy zweryfikował niezależny rzeczoznawca. 

Jak zaznaczył jednak minister Kowalczyk, pomoc suszowa nie była i będzie stanowić odszkodowań za starty w plonie – takie odszkodowania może zapewnić jedynie ubezpieczenie upraw. W tej zaś kwestii minister zapewnił, że rządowi udało się wykupić już w 100 procentach udziały w TUW Pocztowym, dzięki czemu na jego bazie uda się zbudować „system ubezpieczeń rolniczych z prawdziwego zdarzenia”. Minister zapewnił, że pieniądze na dopłaty do ubezpieczeń są zagwarantowane. Szacowaniem strat miałaby się zająć „przeszkolona armia specjalistów”, np. pracowników ODR.

- Już po 15 lutego wyjdziemy tu z konkretną ofertą dla rolników – zapewnił minister.

Horrendalne ceny nawozów

Kolejny punkt burzliwej debaty w Barzkowicach to ceny nawozów.
- Przyznaję, że jesteśmy bezradni jeśli chodzi o wysokie ceny nawozów. To co mogliśmy zrobić, to już zrobiliśmy – stwierdził szef resortu. -Interwencje rządu spowodowały, że ceny spadły i ustabilizowały się. Nadal są jednak bardzo wysokie. Te ceny wynikają wyłącznie z ceny gazu, a ta nie jest już wypadkową jedynie czynników ekonomicznych – powiedział. -Zakłady azotowe poniosły 20 mln zł strat i nie możemy ich zmuszać do działania na swoją szkodę.

Wicepremier przyznał, że zdaje sobie sprawę iż obniżka VAT nie była posunięciem, które usatysfakcjonuje rolników, szczególnie tych którzy są płatnikami VAT. Rząd chce jednak również uruchomić także dopłaty dla rolników do zakupu nawozów, w wymiarze 500zł do hektara. Miałyby one funkcjonować na zasadach podobnych jak dopłaty na paliwo – rozliczenia na podstawie faktury i limitu hektarowego.

- Potrzeba na to 3-4 mld zł i my takie środki w budżecie możemy zapewnić – zapewnił minister. - Problemem jest fakt, że zgodę musi tu wyrazić Komisja Europejska. Jeśli wypłacimy pieniądze samowolnie, może się okazać że za rok rolnicy będą je zwracać. Nie chcemy natomiast, by to wsparcie odbyło się z de minimis, bo nie o takie pieniądze w nim chodzi. W ramach de minimis mamy do dyspozycji jedynie 650 mln zł.

- Jeśli pytacie, czy nawozy kupować czy wstrzymać się do decyzji KE, to zapewniam, że dopłaty będą z pewnością wypłacane także do zakupów dokonanych wcześniej, pod warunkiem że tą zgodę Komisji uzyskamy – wyjaśnia Kowalczyk.

Henryk Kowalczyk uznał także za możliwe i właściwe, aby uruchomić dla rolników środki w ramach pomocy covidowej, co postulowali zebrani rolnicy. Szef resortu wspomniał również, że rząd zabiega, aby pomocą objąć również zakłady produkujące nawozy. Warunkiem jest wpisanie ich na unijną listę przemysłu energochłonnego.

Sporo miejsca w debacie zajęła również kwestia przyszłej WPR. Minister Kowalczyk stwierdził jednak, że dziś jest już za późno, by część rolniczych postulatów wcielić w życie. Kwestia dopłat redystrybucyjnych dla gospodarstw do 50 ha czy 30 proc. dopłat za ekoschematy to już sprawy od dwóch lat przesądzone, których na obecnym etapie prac nad WPR zmienić się nie da.

Holding spożywczy w rękach rolników?

Postulat oddania rolnikom kontroli nad tworzonym Holdingiem Spożywczym uznał szef resortu za temat warty przedyskutowania, lecz na konkretne rozmowy czy ustalenia jest jego zdaniem zbyt wcześnie – bo holdingu jeszcze nie ma.

Bioasekuracja rozwiązała problem ASF?

Wicepremier zaskoczył nieco rolników przy rozmowie na temat produkcji trzody i ASF. -Od kiedy wdrożono plany bioasekuracji gospodarstw, nie odnotowujemy ognisk ASF w chlewniach. Może to przypadek, a może nie. Czas pokaże – skonstatował szef resortu.

Jak komentowali rolnicy, to raczej efekt masowego upadku gospodarstw produkujących trzodę, a nie nowych wymogów biurokracji.

Minister mówił o środkach wsparcia, jakie uruchomił rząd dla producentów trzody, szczególnie w sterfach ASF. Chodzi o zwiększone do 1 zł dopłaty postojowe, oraz kredyty na odtworzenie hodowli, które są opracowywane. -Sam bym się jednak wstrzymał z takim kredytem, dopóki cena nie będzie gwarantowała zwrotu kosztów - przyznał Kowalczyk. - Chów nakładczy to jednak nie jest dla rolników najlepsze rozwiązanie, więc chcemy ich od takich decyzji ochronić.

Burzliwe rozmowy w ZODR wciąż trwają. Od ich rezultatu zależy decyzja Komitetu Protestacyjnego o ewentualnym odwołaniu zaplanowanych na 5 i 6 lutego masowych protestów rolniczych w regionie.