Problemy z wilkami mają już nie tylko Polacy i Niemcy. Holenderskie media donoszą o nietypowym zdarzeniu w okolicach Parku Narodowego Hoge Veluwe w prowincji Gelderland. Utrwalił je smartfonem pewien spacerowicz - podaje portal „Omroep Gelderland”.

Wszystko działo się w biały dzień, w rejonie ruchliwej drogi. Nagle z lasu wybiegł wilk i nie bacząc na obecność ludzi popędził za rowerzystą, jadącym ścieżka rowerową. Zwierzę zaprzestało pogoni słysząc krzyki świadków i jakby nigdy nic wróciło do lasu. Eksperci potwierdzili dziennikarzom, że faktycznie zwierze na filmie to nie pies, a wilk. 

Opublikowane w mediach społecznościowych nagranie zyskało w Niderlandach duża popularność, ale też wywołało burzliwą dyskusję na temat rosnącej populacji wilków i wynikających stąd zagrożeń. Władze prowincji rozważają zezwolenie na odstraszanie drapieżników i strzelanie do nich kulkami z farbą, jak w paintballu. Pozwoli to zaznaczyć osobniki, które notorycznie zbliżają się do ludzkich zbiorowisk i mogą być groźne.

W sąsiednich Niemczech narastają zaś protesty i naciski  środowisk rolniczych na rząd, by podjął działania zaradcze w związku nasilającą się presją drapieżników na gospodarstwa hodowlane. Hodowcy domagają się ścisłego monitoringu populacji wilków, ale też zezwolenia na bardziej aktywne metody odstraszania drapieżników i odstrzał osobników, które zagryzają bydło, owce i kozy.