Pan Craig Williamson z Lincolnshore w Irlandii uprawia na co dzień 400-hektarowe gospodarstwo.

- To ogromne gospodarstwo i sporo przy nim trzeba się nabiegać - śmieje się i przyznaje - kondycja bardzo ułatwia życie w gospodarstwie. Dlatego warto o siebie dbać, a starty w maratonie tylko dopingują mnie do ciężkiej pracy.

Jednak monotonia w życiu pana Craiga nie za bardzo mu służy, stąd kilka lat temu założył sobie za cel przebiegnięcie maratonu. Później było poprawienie poprzedniego czasu i tak jest od kilku lat, dopóki rolnikowi i to nie spowszedniało. Stwierdził, że pokonanie dystansu to już pestka, co innego gdyby trzeba było to uczynić z dodatkowym sporym obciążeniem. Tak narodził się pomysł z makietą ciągnika. Poza tym od zawsze marzyło mu się wpisanie do księgi rekordów Guinnessa.

- To niełatwe wyzwanie, poruszanie rękoma w mojej maszynie jest bardzo ograniczone, poza tym trzeba biec bardzo umiejętnie by makieta dobrze się trzymała- śmieje się rolnik.

Trzeba jednak przyznać, że makieta ciągnika wzorowana na Massey Fergusson 565, która ma już za sobą pierwszy maraton, trzyma się bardzo dobrze. Teraz pan Craig weźmie udział w jednym z największych maratonów w Europie, który co roku odbywa się w Londynie.

Warto dodać, że całej akcji przyświeca szlachetny cel. Pomysłowy rolnik swoim startem chce zachęcić ludzi do wsparcia finansowego dwóch szpitali, które mają na wyposażeniu drogie w utrzymaniu helikoptery ratunkowe. Cel minimum, który nakreślił sobie pracowity rolnik, czyli uzbieranie 2,5 tys. funtów został osiągnięty z nawiązką, wpłaty na cel szpitali już przekroczyły 3000 funtów i wciąż rosną. Pozostał jeszcze jeden, wydaje się najtrudniejszy cel do osiągnięcia, mianowicie dobry czas w maratonie.