Kraje członkowskie UE pokładały w Komisji Europejskiej wielkie nadzieje, jeśli chodzi o możliwości ustabilizowania rynku i cen nawozów. Propozycje Brukseli nie spełniły jednak oczekiwań ani większości rządów, ani tym bardziej europejskich farmerów.

Z ostrym sprzeciwem w całej UE spotkały się też propozycje Komisji Europejskiej dotyczące zredukowania zużycia pestycydów. Choć sprawa ta nieco przycichła, nie znaczy wcale, że zagrożenie minęło. O tym, jak te działania unijne wróżą naszemu rolnictwu w najbliższej przyszłości dyskutują redaktorzy naczelni farmer.pl - Iwona Dyba i miesięcznika Farmer - Radosław Iwański w kolejnym odcinku programu "Iwan w Dybach".

Trudno nie stwierdzić, że komunikat KE z 9 listopada, o tym, by pomoc publiczną w krajach UE kierować dla producentów nawozów, była wielkim rozczarowaniem dla rolników, także w Polsce.

Komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski na niedawnym spotkaniu ministrów rolnictwa krajów członkowskich argumentował, że pomoc taka jest konieczna i potrzebna, skoro już same jej zapowiedzi uspokoiły sytuację na rynku. Na tym samym spotkaniu minister rolnictwa Czech przypomniał jednak, że nie o takie działania prosiły rządy krajów UE. Kraje wnioskowały bowiem, by poszukiwać nowych źródeł finansowania wychodząc poza krajowe środki wsparcia i domagały się skutecznej, krótkoterminowej strategii działania od KE.

- Chodziło przecież o to, by to rolnicy otrzymali wsparcie lub zapewniono im nawozy w akceptowalnych cenach. Proponowano, by podmioty publiczne mogły skupować nawozy i dystrybuować je w cenach bardziej przystępnych, niż te, które oferują podmioty komercyjne. Wiele mówiło się u nas o tym, że rolę taką mogłaby odegrać Krajowa Grupa Spożywcza. W tym kontekście propozycje KE nie rozwiązują problemu - uważa Iwona Dyba.

Jak zauważa Radosław Iwański, wszyscy spodziewali się, że KE odegra bardziej aktywną rolę w stabilizacji rynku nawozów, że podejmie działania doraźne i krótkoterminowe, które zagwarantują niższe ceny i dostępność nawozów dla rolników w UE.

Marazm na rynku nawozów

Redaktor naczelna farmer.pl uważa, że propozycja KE jest dla naszych rolników nie do przyjęcia, skoro spółki nawozowe odnotowują rekordowe zyski.

- Rolnicy mają słuszne obawy, że choć producenci nawozów otrzymają wsparcie, wcale nie oznacza, że nawozy stanieją - zauważa Radosław Iwański. - Gdyby rolnikom takie gwarancje dano, zgodziliby się na dofinansowanie producentów.

Obecna sytuacja na rynku dowodzi, że plan Komisji Europejskiej nie rozwiązuje problemów rolnictwa i rolników.

- Rynek zamarł, choć nawozy są dostępne. To pokazuje zwyczajnie, że obecne ceny są dla rolników nieakceptowalne - mówi Iwański.

Nierówne warunki

W opinii obu redaktorów naczelnych, propozycje Komisji Europejskiej w zakresie wsparcia producentów nawozów nie niosą żadnych wymiernych korzyści dla rolników. Poza tym stwarzają nierówne warunki konkurencji.

-Ta propozycja rodzi wiele wątpliwości. Dlaczego te spółki dostaną pomoc, a inne nie? Czy nawozy od dotowanych producentów trafią na krajowe rynki, czy również na eksport? - zastanawia się Iwona Dyba.

Radosław Iwański zwraca zaś uwagę, że rynek nawozowy w Polsce wymaga również "ucywilizowania", czego dowiodły ostatnie miesiące.

- W pewnych rejonach nawozy były dostępne, w innych nie. Jedne magazyny były puste, a inne pełne. Z tych pełnych nie zawsze sprzedawano, bo właściciele wstrzymywali sprzedaż, licząc na lepszy zarobek. Sytuacja pokazała również, jak wielka rolę na tym rynku pełnią pośrednicy - wylicza Iwański.

Iwona Dyba przypomina w tym miejscu o publikacjach cenników Agrochem, które ujawniły horrendalne marże pośredników, a jednocześnie wpłynęły na stabilizowanie cen.

Pestycydy - kwestia otwarta

Nasi komentatorzy bieżących wydarzeń w branży rolniczej przypomnieli także o kolejnym problemie, z jakim mierzy się europejskie rolnictwo. To propozycje KE w zakresie redukcji stosowania pestycydów w uprawach. Pytany o tę sprawę Janusz Wojciechowski przyznaje, że to dziś bardzo drażliwa kwestia w Brukseli.

- Jest problem znalezienia sprawiedliwego podejścia do obowiązków redukcji między państwami członkowskimi. To zużycie pestycydów w poszczególnych krajach członkowskich rożni się wielokrotnie, od prawie 9 kg w krajach o intensywnym rolnictwie, do poziomu 0,6 kg w niektórych krajach.

Jak zauważa redaktor Iwański, komisarz Wojciechowski od razu sprzeciwiał się propozycjom redukcyjnym i nie wyszły one z unijnego departamentu rolnictwa, ale z resortów zdrowia i środowiska. Pozycja Wojciechowskiego w tej batalii nie jest godna pozazdroszczenia, bo ma przeciw sobie jeszcze unijny resort klimatu.  Póki co, jednak nikt, nawet w Brukseli, nie jest w stanie rozstrzygnąć, jak obliczany miałby być cel redukcyjny.

Redaktor Dyba wątpi z kolei, by polska inicjatywa budowania bloku sprzeciwu wobec proponowanych regulacji mogła zakończyć się sukcesem. Bardziej zasadnym wydaje się dyskusja nad przepisami i wnioskowanie konkretnych zmian i rozwiązań.

Więcej na te gorące tematy w kolejnym odcinku "Iwana w Dybach":