- Zakładam, że grupa myśliwych była wyjątkowo liczna. Przeprowadziłem małe śledztwo. Zaprosiłem kolegę, który w przeszłości szacował straty. Zliczyliśmy dziury z szerokości 3 metrów i wychodzi na to, że na polu było około 50 koni. Pole jest zryte na długości około 600 metrów - przyznaje pan Ashley Keogh właściciel zniszczonego gruntu z okolic Dublina w Irlandii.

Co jeszcze bardziej bulwersuje, myśliwi, by dostać się na łąkę najpierw musieli sforsować ogrodzenie.

- Co prawda później ktoś przyszedł i skręcił druciki w siatce, tak by nie było widać zniszczeń, ale teraz ogrodzenie nie nadaje się już do niczego - denerwuje się rolnik.

To zresztą niejedyne straty.

Kiedy myśliwi w końcu weszli na łąkę pana Ashleya i urządzili sobie gonitwę za dziką zwierzyną, było tam stado blisko 400 owiec, z czego blisko 40 w zaawansowanej ciąży.

Zwierzęta w obawie przed stratowaniem zaczęły uciekać na sąsiednie pole. Jednak jest ono oddzielone rzeczką. Prowadzi do niego wąski mostek. Zwierzęta chciały jak najszybciej być po drugiej stronie pola, prawdopodobnie na mostku musiał być straszny ścisk, bo poręcze zostały wyłamane, a 7 owiec wpadło do rzeki. - Na szczęście nurt rzeki nie był silny, a i w tym miejscu woda nie jest głęboka. Udało mi się je wyciągnąć- przyznaje zdenerwowany rolnik.

Czy straty będą większe? Nie wiadomo, rolnik obawia się, że część ciężarnych owiec poroni.

- Kiedy wydostałem z wody owce i zobaczyłem pole w tym strasznym stanie, całkiem trzeźwo oceniłem, że lepiej bym dziś nikogo nie odwiedzał, a już na pewno nie wybierał się do myśliwych. Byłem tak wściekły, że dla dobra wszystkich musiałem się uspokoić- przyznał pan Ashley.

Rolnikowi jest przykro, że po zajściu, nikt z koła łowieckiego nie skontaktował się z nim.

W rozmowie z dziennikarzem irlandzkiego portalu Agriland, rzecznik Wardon Union Hunt - koła odpowiedzialnego za wspomniane polowanie - przyznał, że popełniono błąd.

- Zawsze prosimy rolników o pozwolenie. Tutaj popełniliśmy błąd, przyznajemy się do tego. Niedawno wysłaliśmy do niego list, w którym informujemy, że zapłacimy za wyrządzone szkody - kończy David Layor. W Irlandii rolnicy nie mają obowiązku wpuszczać myśliwych na pola. Co ciekawe, pokrzywdzony rolnik dotychczas za każdym razem odmawiał łowczym polowania na jego terenie. Jednak nie był to pierwszy raz, kiedy bez zgody wspomniana grupa i tak wkraczała na jego własność.