Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli o zagospodarowaniu wód opadowych i roztopowych wykazał, że mimo odnotowania wyraźnego obniżenia się poziomu wód gruntowych, na terenach zurbanizowanych wciąż nie opracowano odpowiedniego planu retencji.

Tegoroczna zima, wyjątkowo obfita w opady śniegu, pozwoli na uzupełnienie podziemnych zbiorników, z których czerpane jest aż 70% wody przeznaczonej dla ludności. Niestety, w obszarach o gęstej zabudowie, gdzie brakuje terenów zielonych, większość wód pochodzących z opadów atmosferycznych trafia do sieci kanalizacyjnej i w ten sposób bezpowrotnie się marnuje.

Odpowiednie magazynowanie i korzystanie z wód opadowych pozwoliłoby na zmniejszenie negatywnych skutków potencjalnych susz, które w ostatnich latach coraz częściej nawiedzają europejskie kraje, w tym Polskę.

Przedłużająca się susza w lecie 2020 roku wymuszała częste podlewanie przydomowych ogródków. Duży pobór wody oraz niewydajna infrastruktura doprowadziły do lokalnych niedoborów wody. Spośród 18 miast objętych wspomnianą kontrolą NIK, jedynie 5 miast promowało gospodarowanie wodami opadowymi lub oferowało programy finansujące przedsięwzięcia, które miały na celu zatrzymanie wód opadowych w obrębie nieruchomości. Niezależnie od rozwiązań systemowych można podjąć próbę wykorzystywania opadów atmosferycznych we własnym zakresie.

Kluczowe są przygotowania. Warto korzystać z lokalnych prognoz pogody, na przykład pochodzących z prywatnych stacji pogodowych. Uważna obserwacja zmieniających się warunków atmosferycznych pozwoli na zaplanowanie podlewania ogrodu czy zorganizowanie beczek na wodę opadową, którą można potem wykorzystać. Dzięki takim prostym rozwiązaniom nie tylko postąpimy w duchu ekologii, ale również zaoszczędzimy na rachunkach za wodę.

Poszukujesz lub może oferujesz wyposażenie do ogrodu? Zapraszamy do naszej Giełdy Rolnej!