Prace nad przepisami mającymi objąć „podatkiem od deszczu” także właścicieli mniejszych i mniej zabudowanych niż dotychczas posesji praktycznie utknęły w miejscu. Podatek od deszczu miał wprowadzić szereg zmian w zagospodarowywaniu przestrzeni wokół domu i wiązał się z dodatkowymi opłatami.

Na jakich zasadach obowiązuje obecny podatek od deszczu?

Zgodnie z art. 34 pkt. 4 obowiązującej ustawy Prawo wodne obecnie opłata z tytułu utraconej retencji naliczana jest w przypadku przeprowadzania prac budowlanych lub budowy obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem na powierzchni sięgającej powyżej 3500 m2. Opłata ta musi być uiszczana rocznie w przypadku zmniejszenia naturalnej retencji wodnej z powodu wyłączenia ponad 70 proc. terenu nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej. Nieruchomość musi być też położona na obszarze nieujętym w systemy kanalizacji otwartej lub zamkniętej. Czy te opłaty dotyczą właścicieli domów w Polsce?

Otóż w naszym kraju średnia powierzchnia działki budowlanej na terenach miejskich zazwyczaj nie przekracza 600 m2 (minimalna wielkość od 300 m2). Z kolei na terenach podmiejskich standardowa wielkość działki to 1500 m2 (minimalna zaś 1000 m2), a na wsi zazwyczaj ok. 3000 m2. Oczywiście, znajdą się domy, które położone są na terenach większych niż 3500 m2. Jednak nie bez przyczyny większość polskich działek budowlanych osiąga areał do 3500 m2, gdyż dzięki temu właściciele omijają dodatkowe opłaty związane z koniecznością ponoszenia rocznych opłat z tytułu utraconej retencji. 

Prawo wodne zwalnia inwestora z ponoszenia opłat z tytułu obniżonej retencji czy np. wykonania prac budowlanych ją obniżających, jeżeli powierzchnia działki nie przekracza 3500 m2. 

Procedowana ustawa o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy miała zmienić brzmienie art. 34 pkt 4 Prawa wodnego. Jej autorzy założyli, że opłaty od utraconej retencji obejmą już nieruchomości o mniejszej powierzchni – od 600 m2. Zmiana miała też dotyczyć wszelkich robót budowlanych lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, mających wpływ na zmniejszenie tej retencji przez wyłączenie więcej niż 50 proc. (obecnie obowiązuje 70 proc.) powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej, zwane dalej „zmniejszeniem naturalnej retencji terenowej”. Ta poważna zmiana spowodowałaby, że praktycznie wszyscy właściciele domów jednorodzinnych zostaliby objęci opłatami z tytułu obniżonej retencji. Z jakimi kosztami musieliby się liczyć?

Jakie dodatkowe opłaty od obniżonej retencji terenowej?

Obecnie wysokość opłaty jest uzależniona od wielkości powierzchni uszczelnionej oraz od tego, czy na danej nieruchomości znajduje się urządzenie do retencjonowania wody opadowej, np. zbiornik na deszczówkę. Sposób obliczania opłaty to iloczyn jednostkowej stawki opłaty wyrażonej w metrach kwadratowych wielkości utraconej powierzchni biologicznie czynnej oraz czasu wyrażonego w latach. 

Przy obliczaniu podatku od deszczu najważniejsza jest łączna suma powierzchni uszczelnionej, mająca wpływ na zmniejszenie retencji terenowej i to od niej obliczana jest opłata roczna. Istotne jest też, czy nieruchomość jest wyposażona w urządzenie do retencjonowania wody. 

Przykładowo przy działce o łącznej powierzchni 5500 m2 (z czego np.
5000 m2 stanowią powierzchnie uszczelnione w postaci kostki brukowej i prywatnej drogi wewnętrznej) brakuje urządzeń do retencjonowania wody.  Wtedy coroczna opłata wyniesie aż 2,5 tys. zł na rok (5000 m2 x 0,50 zł/m2 na rok; gdzie 0,50 zł/m2 na rok to wysokość stawki za brak urządzenia do retencjonowania wody).

Procedowany projekt specustawy o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy nie tylko znacząco poszerzy katalog działek, które zostaną objęte opłatami od zmniejszonej retencji wodnej na powierzchni powyżej 50 proc., ale też podwyższy stawki opłat z tytułu utraconej retencji. Wysokość rocznej opłaty za zmniejszoną retencję będzie uzależniona od wielkości nieruchomości oraz stopnia zabudowy. Wysokość opłaty będzie uzależniona od stopnia zatrzymania wody opadowej na terenie nieruchomości. Pod uwagę będzie brany tzw. współczynnik zatrzymania wody (np. 10, 20 czy 30 proc.). Co istotne, w procedowanej specustawie zastosowanie urządzeń do retencjonowania wody opadowej o pojemności powyżej 50 proc. odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem jest jednoznaczne ze zwolnieniem właściciela działki z wszelkich opłat od utraconej retencji.

Jednak gdy na naszej działce o powierzchni 2000 m2 połowa powierzchni zatrzymuje wodę i nie będziemy mieli żadnych urządzeń poprawiających retencję, czekają nas duże koszty roczne z tytułu jej obniżenia. I tak 1000 m2 x 1,50 zł = 1500 zł – tyle będzie wtedy wynosiła dodatkowa opłata roczna z tytułu obniżonej retencji.

Co się stało z szumnie zapowiadanym podatkiem od deszczu, który miał nie tylko poprawić biologiczną retencję gleb wokół domów, ale i wywrócić domowe budżety już w tym roku?

Specustawa wprowadzająca podatek od utraconej retencji zablokowana?

Projekt ustawy, a właściwie specustawy o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy, miał wprowadzić szereg istotnych zmian począwszy od Prawa wodnego, przez Prawo budowlane, planowania przestrzennego po ustawę o ochronie środowiska. W skrócie zaproponowane rozwiązania prawne nie tylko wprowadzałyby dodatkowe opłaty, lecz także miały zagwarantować szereg ułatwień pozwalających rozpocząć i przyspieszyć inwestycje poprawiające retencję gruntów. 

W naszym przypadku najbardziej interesują nas zmiany w ustawie Prawo wodne, dotyczące art. 34 pkt. 4 oraz art. 274 pkt. 6 tejże ustawy. Pierwsza z nich miała spowodować, że podatkiem od deszczu miały być objęte nieruchomości o powierzchni 600 m2, zaś druga zwiększała stawki opłat rocznych z tytułu utraconej retencji. Żaden z tych przepisów nie został jeszcze zmieniony.

Procedowane przez Ministerstwo Infrastruktury nowelizacje ustawy z 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne nie wprowadziły zmian w zakresie zasad ustalających wysokość opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej – odpowiedział nam Szymon Huptyś, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury. 

Nie oznacza to, że rząd porzucił całkowicie pomysł wprowadzenia zwiększonego podatku od deszczu. Pierwotnie miał on wejść w życie w 2023 r. Prace nad projektem ustawy cały czas trwają i są na etapie konsultacji publicznych. Wnioskując z tempa, w jakim pracuje się nad nią, jest bardzo mało prawdopodobne, że zostaną one zakończone w 2022 r. Jednak jest też nikła szansa, że zostanie ona uchwalona w 2023 r., ponieważ jest to rok wyborczy. A wprowadzane przez nią zmiany są dość niepopularne ze względu na większe obciążenia finansowe nakładane na właścicieli gospodarstw domowych.