Przed pandemią wiele restauracji kusiło autorską kuchnią sezonową. Menu zmieniało się wraz z porą roku, a szef kuchni nie wchodził dwa razy do tej samej rzeki – każdy sezon był inny, a dania oryginalne. Sezonowość stała się modnym hasłem. 

Pytanie tylko, czy dobrze ją nadal rozumiemy i czy nieco nam nie spowszedniała? Bo sezonowość to coś więcej niż tylko świeże warzywa i owoce. To także filozofia i sposób spojrzenia na świat – radość oczekiwania. Co roku czekamy na nowe, które dobrze znamy. Im jesteśmy starsi, tym lepiej znamy harmonogram natury i niecierpliwiej oczekujemy na wszystkie nowości, którymi częstują nas pola i ogrody. Niestety, obecnie z racji dobrobytu, konkurencji na rynku i powszechnej dostępności towarów granice sezonów mocno się rozmyły. Pomidory, maliny i truskawki możemy kupić w zimie w prawie każdym dużym (a często i małym) sklepie. Czy korzystamy z „zimowych nowalijek” i czy nam smakują? To już zupełnie inna sprawa, ale mamy taką możliwość, więc oczekiwanie traci moc.

Sezonowość to dla wielu z nas również czar wspomnień – smaki dzieciństwa, kiedy jeszcze wszystko nie było tak powszechnie dostępne o każdej porze roku. Czekaliśmy na pierwsze wiosenne rzodkiewki, młode marchewki, botwinkę; letni smak świeżych truskawek, arbuzów, czereśni, młodych ziemniaków i nabrzmiałych słodyczą, dojrzewających jesienią śliwek, brzoskwiń, jabłek, gruszek tak, jak dziś jeszcze czekamy na wigilijnego karpia, barszcz z uszkami, makiełkę, kutię czy wielkanocną paschę. Właściwie moglibyśmy przygotowywać te dania o każdej porze roku – bo produktów nie brakuje – często jednak rezygnujemy z tego właśnie po to, aby nie psuć sobie kulinarnej magii świąt. 

Może warto również podobnie spojrzeć na sezonowość? Uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na świeże owoce i warzywa, prosto z własnego ogrodu, nabierające najgłębszej słodyczy i witamin w słońcu? Teraz zaczyna się ten najlepszy czas, szczyt sezonu i pełnia smaku. Grzech nie skorzystać.

Frittata z bobem i porzeczkami

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

  • 5 jajek
  • 1 szkl. młodego bobu
  • garść czerwonych porzeczek
  • 1 łyżka siekanego koperku
  • szczypta soli
  • do smażenia:
    1 łyżeczka masła,
    1 łyżka oleju

Do przygotowania frittaty będziemy potrzebować patelni, która może być używana zarówno na kuchni, jak i w piekarniku. Koniecznie musimy to sprawdzić, aby nie zepsuć dania i sprzętu. W ostateczności możemy przygotować frittatę na zwykłej, zewnętrznej patelni, tak jak omlet. Musimy się jednak liczyć z tym, że takim przypadku góra nie zetnie się dobrze, jak podczas zapiekania.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C, ustawiamy grzanie góra-dół lub termoobieg.

Bób gotujemy krótko w lekko osolonej wodzie. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą i obieramy ze skórki.

Jajka mieszamy z przyprawami i koperkiem. Dodajemy obrany bób.

Masło i olej rozgrzewamy na patelni. Gdy tłuszcz będzie mocno ciepły, ale nie zacznie się palić, wylewamy na patelnię masę jajeczną z bobem. Na wierzch wysypujemy umyte i osuszone porzeczki. Smażymy chwilę tak, aby omlet ściął się na dole, ale nie przypalił.

Po kilku minutach przekładamy patelnię do piekarnika i zapiekamy w 180°C przez ok. 15 min, korzystając z funkcji termoobiegu lub grzania górnego, czyli grilla.

Frittata jest gotowa, gdy wierzch się zetnie i lekko przyrumieni.

Po wyjęciu z piekarnika czekamy chwilę, a następnie kroimy danie w ósemki i podajemy na ciepło z dodatkiem lekkiej sałaty doprawionej sosem winegret. Frittata będzie również dobra na zimno jako przekąska lub dodatek do kanapek.

Makaron z cukinii z pesto

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

  • 2 młode cukinie
  • 1 opakowanie twardego sera feta
  • 1 pomidor
  • ½ słoiczka pesto
  • łyżka sezamu

W dużym garnku gotujemy wodę. Cukinię myjemy i kroimy w podłużne paski za pomocą zwykłej obieraczki do warzyw lub narzędzia, które służy do krojenia warzyw w słomkę, czyli w tzw. technice julienne. 

Makaron z cukinii wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy przez chwilę, dosłownie 1-2 min. Dobrze odcedzamy. Do gorącego makaronu dodajemy pesto, pokrojonego w kostkę pomidora i pokruszony ser. Mieszamy delikatnie, żeby nie uszkodzić cienkich nitek cukinii.

Nakładamy na talerze. Posypujemy na wierzchu sezamem i przybieramy świeżą bazylią. 

Owsiane crumble z czereśniami

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

  • tyle owoców, ile pomieści naczynie do zapiekania
  • 150 g płatków owsianych
  • 150 g masła
  • 100 g cukru
  • 1 łyżka cukru wanilinowego

Wybieramy naczynie do zapiekania o standardowej wielkości. Na dnie układamy wybrane owoce, np. czereśnie, wiśnie (oczywiście drylowane), jagody, maliny, truskawki, rabarbar, jabłka, śliwki. Możemy też przygotować deser w kilku mniejszych miseczkach jako oddzielną porcję dla każdej osoby. Wierzch posypujemy owsianą kruszonką. 

Masło rozpuszczamy. Płatki owsiane kruszymy w malakserze, żeby zrobiły się drobniejsze. Dosypujemy do nich cukier i cukier wanilinowy. Zalewamy rozpuszczonym masłem. Wyrabiamy ręką, aż powstanie kruszonka. Jeśli konsystencja jest za rzadka, dodajemy więcej pokruszonych płatków lub mąki. Możemy też przygotować tradycyjną kruszonkę z mąki, cukru i masła. 

Owoce pod kruszonką zapiekamy przez ok. 30 min, w temperaturze 180-200°C, aż się ładnie przyrumienią z wierzchu.

Podajemy na ciepło, najlepiej z kulką waniliowych lodów na wierzchu.

Sałatka  z arbuzem i fetą

  • kilka plastrów arbuza
  • 1 opak. twardego sera feta
  • garść oliwek
  • 1 czerwona cebula
  • kilka listków świeżej mięty
  • łyżka płynnego miodu
  • czarny pieprz

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Tego typu sałatka świetnie się nadaje jako uzupełnienie grillowego stołu w ogrodzie. Może też zastąpić obiad w upalne dni. Świeżość i słodycz arbuza są tutaj ciekawie przełamane ostrością cebuli i pieprzu oraz dopełnione słonym smakiem fety. Ta kompozycja, mimo iż na pierwszy rzut oka nietypowa, jest bardzo udana. W lipcowym ogrodzie możemy jednak śmiało poszukać inspiracji do własnych odkryć kulinarnych. 

Ser feta kroimy w kostkę, arbuza również i usuwamy pestki z miąższu. Wszystkie składniki mieszamy delikatnie w dużej misce. Po wierzchu posypujemy świeżą miętą, polewamy miodem i oprószamy świeżo zmielonym, czarnym pieprzem.